wtorek, 25 czerwca 2013

ROZDZIAŁ 5



                                                                       *** Niall *** 


- Kurwa - szepnąłem pod nosem i momentalnie Alexis wtuliła się we mnie tak mocno, że ledwo co łapałem oddech - przed domem stał Thomas, brat Alex , który był chyba naćpany, bo kiwał się nawet stojąc w miejscu. Widziałem też, że jest wkurwiony i to nieźle. Wszystkie jego mięśnie się napięły w jednej chwili, był gotowy, aby mnie zaatakować, ale nie..... tak być nie może.

-Alex przywitaj się z nim, podejdź do niego i go przytul - powiedziałem tak, żeby tylko ona mogła usłyszeć. - Od razu wykonała to o co ją poprosiłem. Wolnym krokiem podążyła w stronę swojego brata. Zauważyłem, że czerwień, która gościła na jego twarzy powoli znika, a mięśnie się rozluźniają. Oby to zadziałało i odpuścił. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać co Ona mu powie. Bo może być tak, że Thom zmieni swoje zdanie i się zaprzyjaźnimy. - STOP...STOP...STOP - Czyś ty Niall ocipiał ? - odezwał się głos w mojej głowie. - Przecież to niemożliwe debilu, TO JEST TWÓJ WRÓG I ZAWSZE NIM BĘDZIE - tym razem powiedziałem sam do siebie. Po chwili ocknąłem się i przyglądałem dalej zbliżającej się Alex do celu. Kiedy do niego dotarła zdałem sobie sprawę, że może mu powiedzieć, że jestem jej chłopakiem, a wtedy sytuacja może się pogorszyć, a relacje, których i tak nie mamy zaostrzyć. Mogę się tylko modlić, żeby tego nie powiedziała, mogę.

                                                                     *** Alexis ***
Jezu, oby Thom nie zareagował jakoś gwałtownie, wtedy to będzie koniec. Ja mogę oberwać, a Niall może zostać pobity, co gorzej zabity. - Co kurwa ? - szepnęłam sama do siebie - Nikt go nie za bije, nie pozwolę na to o nie, nie ,nie. Kiedy do niego dotarłam, zauważyłam, że trochę się uspokoił. Wtedy zaczęła się gra.
-C.cc. cześć Thomas - powiedziałam ze strachem w głosie i przytuliłam się do niego.
-Japierdole Alexis co on tu robi !!! - krzyknął na mnie.
-Stoi - powiedziałam i oparłam głowę o jego tors.
-Widzę, że stoi kurwa, widzę to rozumiesz !!! - Ale czego on tu chce ?
-Przyszedł mnie odwiedzić - zaczęłam wymyślać co powiedzieć dalej.
-Długo się znacie ?
-Hymmmm nie wiem. Nie pamiętam kiedy się poznaliśmy.
-To sobie przypomnij !!! - warknął i po chwili splunął obok mnie.
-Może miesiąc, może dwa - powiedziałam obojętnie. 
-Lubisz go, badź kochasz - zmarszczył brwi, wtedy moje ciało się spieło, a mnie zatkało.
- Alexis dasz radę, dasz radę - próbowałam się uspokoić, ale to nic nie dawało.
-Bardzo go lubię Thomas i nic więcej, to mój najlepszy przyjaciel, więc proszę Cię kurwa wyluzuj - nie mogłam się opanować i zaczęłam gadać co popadnie.
- To już nie będzie twoim przyjacielem, bo zniknie z tego świata !!! - krzyknął i odepchnął mnie od siebie tak, że upadłam na kamienie.
-Auaa - syknęłam, wtedy nie zdawałam sobie sprawy co mi jest,dopiero kiedy próbowałam wstać poczułam ogromny ból w lewej ręce.
-Japiedole, kurwa, kurwa - zaczęłam panikować i płakać jak bym oszalała. Mój własny brat złamał mi rękę.Jak on mógł ?. Z moich gałek ocznych wypływało coraz więcej łez, nie mogłam ich powstrzymać nie mogłam. W pewnym momencie zaczął mi się rozmazywać obraz przez oczyma. Odpłynęłam...

                                             

                                                                *** Niall ***
Przyglądałem się tej całej sytuacji ze spokojem, lecz kiedy ten drań ją popchnął na kamienie złość we mnie się zagotowała. Chciałem go zabić, lecz nie mogłem. To brat Alexis, a ona ma tylko go. Nie mogę zrobić mu krzywdy, nie mogę. Kiedy Alex zaczęłam płakać, poczułem mocny ból. To ja jej kazałem tam pójść. To przeze mnie teraz Ona cierpi. 
-Kurwa !!! - krzyknąłem kiedy zobaczyłem, że się nie rusza. Spanikowałem. Dość, że jej brat szedł w moją stronę, to jeszcze Ona tam leżała jak by życie z niej się ulotniło. Nie obchodziło mnie, że ten frajer idzie do mnie, pobiegłem w stronę Alex, omijając Thomasa. Wkurzył się wtedy jeszcze bardziej, ale kiedy się otrząsnął i zobaczył, że jego siostra leży na kamieniach bez ruchu opadł na kolana i zaczął coś krzyczeć. Nie mam pojęcia co, gdyż jego szloch zakłucał to co sam mówił. Jego stan w danym momencie mnie nie interesował. Zranił Ją to niech teraz ciepi. Zasłużył sobie na to. Postanowiłem wziąć Ją na ręce i udać się do mojego wozu, lecz ktoś musiał znowu się wtrącić.
-Nie ruszaj jej - syknął, dalej klęcząc.
-Kurwa człowieku, Ona przez Ciebie straciła przytomność, muszę Ją zabrać do szpitala, a Ty mi ją każesz zostawić ?!! - Pomyśl trochę czasem, bo jak na razie to twój mózg jest wielkości orzeszka. Ona może umrzeć, więc stary zamknij się i daj nam odejść. Już za dużo osobom, wyrządziłeś krzywdę - powiedziałem na jednym tchu i nie oczekiwałem na odpowiedz tego sukinsyna. PO prostu odszedłem nie odwracając się w tył. Chyba go zatkało, bo nic nie powiedział. Usłyszałem za sobą, tylko mocny, a zarazem głośny trzask drzwiami. Szybko zaniosłem Ją do auta i położyłem na tylnych siedzeniach. Zanim się obejrzałem dojechaliśmy do szpitala.
-Dzień Dobry - przywitałem się z pielęgniarką w kulturalny sposób, bo na sam początek nie chciałem zrobić zamieszania.
-Witam, co się stało ?
-Znalazłem ją w ogródku, kiedy szedłem chodnikiem i ona tam leżała bez ruchu - zacząłem kłamać, bo nie mogłem powiedzieć prawdy. 
-Rozumiem. - odpowiedziała i zabrała z jakimiś mężczyznami Alexis. Nie wiedziałem co mam ze sobą zrobić. Niby byłem spokojny, ale wewnątrz panikowałem i to bardzo. Martwiłem się o nią jak o nikogo innego. Nagle nie wytrzymałem, zacząłem walić z całej siły w ścianę, tak że krew lała się z nich i powstały rany otwarte. Miałem na to wyjebane nie obchodziło mnie to co się dzieje ze mną, tylko z Alex. Ona nie zasługuje na takie coś. Nie ona. Życie jest nie sprawiedliwe. 
-Proszę pana spokojnie !! - krzyknęła jakaś pielęgniarka i próbowała mnie odciągnąć od tej jebanej ściany.
-Ja się o nią martwię - łza spłynęła po moim policzku. Tak ja Niall Horan płacze. Każdy ma do tego prawo. Jestem takim samym człowiekiem jak wy, tylko mam bardziej szalone życie. 
-Ehhh - westchnąłem. 
-Młodzieńcze, ale to nie jest rozwiązanie - powiedziała ta pani.
-Pani nie wie jak to jest - spuściłem głowę w dół.
-Oj uwierz wiem, więcej niż sobie wyobrażasz i przeżyłam bardzo dużo - odezwała się. Ciekawe czy miała takie życie jak ja i czy kochała kogoś tak, że mogłaby za tą osobę zginąć ? Tego nikt nie wie. Tylko sama Ona.
-Chodź opatrzę Ci te rany - złapała mnie za rękę i zaprowadziła do jakiejś sali. Usiadłem na fotelu i położyłem rękę na jakimś gównie, żeby mogła zszyć mi moje rany i je oczyścić. Nie myślałem o bólu, tylko o Niej, o Alexis, która leżała nawet sam nie wiem gdzie i czy żyła, bo bardzo mocno uderzyła o kamienie.
Piętnaście minut później moje dłonie zostały opatrzone i mogłem wyjść, ale nie widziałem, gdzie mam pójść.
-Dziękuje pani.
-Nie ma za co chłopcze - posłała mi ciepłu uśmiech. Polubiłem ją, ale oczywiście nie w tym sensie co myślicie. Jest bardzo miłą kobietą i pomocną. 
-Emmm pomoże mi Pani jeszcze ? 
-Tak ?
-Muszę dostać się do mojej dziewczyny. Kiedy powiedziałem dziewczyna poczułem dziwne uczucie w brzuchu. Nie jesteśmy razem, ale chciałbym, żeby tak było.
-Chodź za mną - wskazała dłonią.
Szedłem cały czas za nią, aż do momentu kiedy dotarliśmy do sali, w której leżała Alexis. Serce mi się kraja, jak ją widzę w takim stanie. Jej głowa była zabandażowana, a lewa ręka w gipsie. Ten widok był straszny, ale dobrze, że przeżyła.
-Do widzenia - pomachałem kobiecie, na co ona skinęła głową. Wszedłem powoli do sali i usiadłem obok tej ślicznotki. Patrzyłem się na jej cudowną twarz. Wyglądała tak słodko, kiedy spała. Kiedy zamknąłem oczy odetchnąłem i znowu je otworzyłem. Wtedy natrafiłem na jej cudowne ślepia, które wpatrywały się we mnie.....

________________________________________________________________________________

HEJ :( BARDZO MI SMUTNO, ŻE NIE KOMENTUJECIE MOICH ROZDZIAŁÓW :( NIE MAM MOTYWACJI I NIE CHCE MI SIĘ PISAĆ :(. JEŻELI TERAZ NIE POJAWI SIĘ 8 KOMENTARZY TO ZAWIESZAM BLOGA :( NIE CHCE WAS DO NICZEGO ZMUSZAĆ, ALE PROSZĘ JAK CZYTACIE TO KOMENTUJCIE TO TYLKO CHWILA :(

WIĘC 8 KOMENTARZY = KOLEJNY ROZDZIAŁ

12 komentarzy:

  1. Świetny, boski i całe mnóstwo innych komentarzy tego typu. Pozdro, czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisz dalej :D Myślę, że jakbyś pozwoliła pisać anonimom to by było więcej komentarzy ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne to jest. <3 czekam na następny. <3 @justiin_biebr

    OdpowiedzUsuń
  4. PIĘKNY TEKST, PIĘKNA PISARKA ♥

    cudowny ;)

    Całujee Lolaa;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Cudowny rozdział. Tak jak każde inne. Mam nadzieję że będą razem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. KOCHAM KOCHAM TO ! - Miaa

    OdpowiedzUsuń
  7. AAAAA uwielbiam tego bloga. jest taki ZAJEBISTY :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział swietny.

    Hej. Zapraszam do siebie na nowego bloga : http://your-sooong.blogspot.com/.

    Dwie przyjaciolki postanawiaja wybrac sie do Londynu. Ich zycie w Polsce stalo sie monotone. Kazda z nich ma calkiem inny charakter. Jedna chce imprezowac, druga woli zwiedzac i czytac ksiazki. Ich zycie zmienia sie diametralie po wyjezdzie do Londynu. Na koncercie ulubionego zespolu Marcelina poznaje chlopaka, ktory z czasem staje sie uciazliwy i probuje zwrocic na siebie uwage.
    Czy zostana nadal dla siebie najblizsze? Czy chlopacy namieszaja u nich w zyciu? Jak potocza sie ich dalsze losy?

    Wpadniesz? Jak tak to kliknij w ankiecie czy bedziesz czytac... Mam nadzieje, ze tak.

    Prolog pojawi się już 9 lipca.

    Całuje, Marcela <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nadine,Allison i Rebekah są najlepszymi przyjaciółkami.Znają się od urodzenia,każdą wolną chwilę spędzają razem.Z końcem roku szkolnego Nadine postanawia razem z przyjaciółkami pojechać na tydzień do Las Vegas - miasta imprez - aby uczcić ukończenie liceum. Jeszcze tego samego dnia po rozdaniu dyplomów przyjaciółki wyjeżdżają z rodzinnego Londynu do Vegas.Wieczorem osiemnastolatki udają się do najlepszego klubu w mieście aby spędzić najlepszy wieczór w swoim życiu.Niestety nie wszystko idzie po ich myśli...Następnego dnia Rebekah i Allison budzą się w nieznanym im miejscu z ogromnym kacem,nic nie pamiętając z poprzedniego wieczoru.Dziewczyny nie wiedzą co robiły,z kim i gdzie a co najważniejsze nie mają pojęcia gdzie podziała się Nadine.Rebekah martwi się o przyjaciółkę jednak bez wsparcia Allison,która woli się zająć własnymi problemami i odnaleźć niejakiego Zayn'a którego imię wytatuowała sobie najprawdopodobniej poprzedniej nocy.Rebekah postanawia zgłosić na policję zaginięcie przyjaciółki. Poszukiwania dziewczyny wydają się trwać wieczność a z każdym dniem jest coraz gorzej.Chłopcy z popularnego boysbandu "One Direction" okazują się być zwyczajną bandą plantów a dziewczyny zaczynają dostawać dziwne sms'y. Każdy nowy dzień przynosi dziewczyną kolejny pytania na które nie znają odpowiedzi a ich życie stopniowo zaczyna się walić....

    http://dirtyliarsonedirection.blogspot.com/

    Zapraszam na prolog,dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O ja! No to ma mała przerypane.. :/ Ta dziewczyna to ma życie.. Ciekawe co mu w gangu powiedzą. :P
    BOSKI! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. OOOOO świetny. :D
    Przeczytałam dopiero jeden rozdział, ale zaraz zabieram się do czytania pozozstałych.

    Jak masz chwile to zapraszam na mojego bloga orange-and-white.blogspot.pl

    OdpowiedzUsuń