piątek, 21 marca 2014

PRZEPRASZAM

Skarby moje, bardzo, ale to bardzo mi przykro,że nie dodałam ostatnio rozdziału:( nie miałam jak :( ciągle nauka i rodzice mi nie pozwalali siedziec długo na laptopie a wracałam po 17-18 i nauka znowu :( jestem w 3 klasie gimnazjum i wiecie sami zaraz mam testy :( a nie moge zawalić + treningi.

na razie nie wiem kiedy pojawi się rozdział, ale będę się starać, na prawdę, kocham was i mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

PRZEPRASZAM WAS JESZCZE RAZ, NA PRAWDĘ PRZEPRASZAM.

wtorek, 18 lutego 2014

Rozdział 31

                         *** z perspektywy Nialla ***
                                                             muzyka przy której pisałam

Załamany siedziałem przed szpitalem, a dokładniej w ogrodzie, który był jedynym kolorowy miejscem  w tej cholernej placówce. Na prawdę już nie miałem siły, a myślenie nie było moją dobrą stroną. Nie rozumiem, dlaczego ciągle coś się jej dzieje, przecież ona nic nie zrobiła, a ma najgorzej. Jak się obudzi, będę o nią  dbał jak nigdy dotąd, będę przy niej na każdym kroku, będę się nią opiekował. To mój skarb, nie mogę go stracić, mój tlen, moje całe życie. Tylko ona się liczy i zawsze będzie oczkiem w moim głowie, zawsze..

Wpatrywałem się w fontannę, z której woda leciała do góry i spadała w dół powodując, że woda chlapała na boki. W pewien sposób to mnie uspokajało, lecz i tak moje serce, głowa bolały. Nie da od tak uspokoić się w stu procentach, po takim wydarzeniu.
Moja głowa pękała od pytań :

  "Czy ona się obudzi ? "
"Przeżyje ? "
"Będzie w pełni zdrowa i będzie mogła normalnie funkcjonować ? "
"Czy to moja wina ? "

 Kurwa jeszcze się pytam, czy to moja wina ! Jasne, że moja ! Gdybym jej nie gonił nie upadłaby i nie leżałaby teraz w tej jebanej śpiączce !
-Aaaaaaaaaaaaaaa  !!! - krzyknąłem i wstałem dynamicznie z ławki. Dupa mnie już od niej bolała. Jebane deski. Chyba pora się wyluzować, może i nie postępuje za dobrze, ale nie wiem jak rozwiązać teraz moje problemy. Bar, wódka, piwo powinny mi pomóc.
Bez zastanowienia ruszyłem przed siebie, wiedziałem, że tuż za rogiem znajduje się night club, oraz zwykły klub " Magnetic " Tam pójdę. Na pewno nie polecę na żadną z dziwek, lasek , ale chętnie się schleję. Będę jutro żałował, ale cóż życie.

 W środku od razu wyczułem zapach alkoholu, papierosów, marihuany i innych zdzierstw. Mhymm kuszące. Podszedłem do baru, gdzie była nawet niezła laska, blondynka, duże niebieskie oczy, pełne usta i w miarę duży biust, ale nie będę sobie nią zaprzątał głowy, teraz lepiej zapić smutki, poczucie winy i ból.
-piwo i 4 kieliszki wódki - rzuciłem kasę na bar i usiadłem na krześle, tuż przed nim.
-Zły dzień ?
-Ta chujowy - westchnąłem.
-Opowiesz mi co się stało ?- natrętna baba.
-Sory kotku, ale to nie powinno cię obchodzić, podasz mi moje zamówienie ?!
-Jesteś pewien ? mam czas, zresztą nic ciekawego nie dzieje się w barze, a co do zamówienia masz je przed sobą - puściła mi oczko i nachyliła się po karton z wódką leżący na podłodze.
- Wooahh niezłą ma dupę  - powiedziałem sam do siebie i przejechałem językiem po ustach. Niespodziewanie dziewczyna odwróciła się do mnie i uwodzicielsko się uśmiechnęła.
-Chanel - podała mi dłoń. Od razu odwzajemniłem jej gest. Jej dłonie w porównaniu do moich były bardzo delikatne i małe. O boże,  serio mnie podnieca. Kurwa Horan, masz dziewczynę, która leży w szpitalu !


Nawet nie wiem z kim stuknąłem się kieliszkami z wódką i wypiłem ją za jednym łykiem. Łooo nieźle.
-To Chanel ile masz lat ? - zapytałem ciekaw  ile ta laska ma lat. Wygląda na 18 - 19. Ale t zaraz się okaże.
-A może złotko najpierw zdradź mi swoje imię ? - okręciła się wokół własnej osi.
-Niall.
-Niall mhymmm podoba mi się - zachichotała. Miała dość słodki głos, ale moja Alexis miała najsłodszy na świecie, była najpiękniejsza i jest, nikt nie może się z nią równać, nikt.
-Tak więc co do twojego pytania mam 18 lat, a Ty ?
-Również 18, a i możesz dać mi coś mocnego ? nie wiem martini, krwawą Mary ? 
-Jasne już się robi przystojniaku - puściła mi oczko i zaczęła przygotowywać moje drinki.
-Proszę.
-Dzięki Chanel.
-To co cię tu sprowadza ?
-Problemy, poczucie winy, ból.
-A dokładniej ?
-Dziewczyna.
-Kłótnia czy coś gorszego ?
-Coś gorszego, o wiele gorszego niż zerwanie. - posłała mi pytające spojrzenie.
-Hhymm ?
-Wypadek, mówi Ci to coś ?
-O boże przykro mi na prawdę, wyjdzie z tego ? - nie spodziewałem się takiej reakcji, myślałem, że chce ze mną poflirtować, pójść do łóżka  i to tyle, ale chyba jednak się myliłem.
-Boże nie wiem co mam zrobić, ona tam leży w śpiączce , przeze mnie.
-Jak to przez Ciebie ?
-Byliśmy na basenie, drażniła się ze mną i zaczęła uciekać, po to żebym ją złapał i się wywróciła w taki sposób, że jest nie  za dobrym stanie. Jestem takim debilem, kurwa !
-Ej blondynku to nie twoja wina, na prawdę, to był wypadek, ale nie z twojej winy, więc się nie obwiniaj. Najlepiej idź się prześpij i idź do niej, bądź przy niej, w każdej chwili może się obudzić, będzie Cię potrzebować. Rozumiesz ? A jeżeli się upijesz, to możesz popełnić błąd, którego będziesz potem żałował i nie będziesz mógł go cofnąć. A picie nie jest rozwiązaniem na problemy, uwierz mi przychodzi tu tyle osób co sie upijają i potem na pewno tego żałują. Bądź inny, zrób to dla swojej dziewczyny. Jak ta szczęściara ma na imię ?
-Alexis.
-Piękne imię. Na pewno wiele dziewczyn jej zazdrości, że ma takiego chłopaka, więc nie spierdol tego i idź. - pogoniła mnie. Boże ciesze się, że na nią natrafiłem. Ratuje mi dupę. Muszę ją zapoznać z Alexis kiedyś i sam wyskoczyć na jakąś kawę.
-Dziękuje, jesteś niesamowita - pochyliłem siei cmoknąłem ją w policzek, na co lekko sie zarumieniła. Moja Alexis tak reaguje. Mój wstydzioszek.
-Mogę prosić o twój numer ? spotkalibyśmy się kiedyś na jakąś kawę, poznałbym Cię z Alexis ?
-Jasne trzymaj - podała mi kartkę z cyframi. Ostatni raz się uśmiechnąłem i wyszedłem z klubu.

Pierwsze co zrobiłem to wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Blaze'a. Opowiedziałem mu co się wydarzyło, za co mnie porządnie opierdolił, ale sobie zasłużyłem, a Chanel z przyjemnością reszta pozna. 
Ustaliliśmy, że pójdę do domu i wezmę rzeczy, gdyby Alexis się obudziła i po drodze kupię coś w McDonald's. Nie miałem auta więc zajęło mi to więcej czasu, niż się spodziewałem. 
Spakowałem wszystko i po piętnastu minutach byłem już koło restauracji, o ile można to tak nazwać.

-Co podać ? - zapytała kolejna laska. Wszędzie dziewczyny, wszędzie !
-10 kanapek szefa kuchni, 10 chesseburgerów, 10 razy cola i szejki oraz po 10 tortilli - kiedy powiedziałem swoje zamówienie tej dziewczynie opadła szczęka.
-Widzę, że masz niezłą grupkę dorosłych bachorów do wykarmienia o ile się nie mylę.
-Nie mylisz, cóż dzisiaj padło na mnie .
-Współczuję haha, ale cóż tak już jest, ostatnio miałam tak samo.
-To wice wersa.
-Poczekaj 10 minut, a wszystko dostaniesz, bo w koncu jest tego dużo.

Przez ten czas rozmawiałem z brunetką, która obsługiwała klientów. Ma na imię Olivia ma 19 lat, ostatnio zerwała z chłopakiem, ale radzi sobie. Jest dużo rzeczy do mówienia, ale to innym razem.
Kiedy otrzymałem zamówienie jak najszybciej udałem się do szpitala, a że byłem pomysłowy to zajumałem wózek z lidla i wsadziłem to wszystko do niego. Oby gliny mnie nie złapały. Musiałem wyglądać komicznie. 

- Bziuuuummm wjechałem do szpitala, a wszystkie pary oczu były skierowane w moją stronę.
-Chłopcy kolacja ! - krzyknąłem.
-Stary pojebało Cię hahah - wszyscy wybuchli śmiechem.
-Mnie ? Nie ? - zaprzeczyłem.
-jedzcie i nie marudźcie, ale wózek odnosi, któryś z was. 
-Ej no!
-Nie ma ej no ! Ja kupiłem i przywiozłem.
-No dobra, jak tam wolisz.
-Emmm chłopcy ja idę do Alexis.
-Idź.
                         muzyka

Wszedłem do sali, w której leżała Ona, anielica, która odmieniła moje życie. 
Wyglądała tak spokojnie jak podczas snu, ale w sumie spała. 
-Tak bardzo za tobą tęsknie. Nie wiesz nawet jak. Nie wiem co mam zrobić, nie radzę sobie bez ciebie. 
Potrzebuję Cię tu teraz, czuje się winny temu wypadkowi. Na prawdę, a mogło być tak pięknie. Nie rozumiem, dlaczego ty tak cierpisz ? Wolałbym być na twoim miejscu, niż żebyś ty tutaj leżała i to w takim stanie ! - z moich oczu zaczeły lecieć łzy. 
-Kocham Cię Alexis, pamietak - cmoknąłem jej dłoń, a następnie usta. - Będę na Ciebie czekał, póki się nie wybudzisz, będę tu cały czas. Obiecuję, że nigdy Cię nie opuszczę, nigdy. Jesteś kobietą mojego życia, chcę mieć z tobą dzieci i założyć z tobą szczęśliwą rodzinę. Mieszkać w jednym domu i być z tobą szczęśliwy, pocieszać cie w trudnych chwilach, rozśmieszać i budzić się przy tobie - wymiękłem, zacząłem płakać jak dziecko.

-Chciałbym, abyś została moją żoną.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
kochani, wiem, że rozdział krótki, lecz weny mi zabrakło, pod koniec właśnie mi zaczęła ona napływać, ale stwierdziłam, że skonczę w takim momencie :) co sądzicie ?
myśleliscie, że Niall prześpi się z  Chanel ? 
co sądzicie o jego przemowie ?

15 kom = next ;*



poniedziałek, 17 lutego 2014

Witam kochani :) jest już dużo komentarzy :) zabieram się właśnie za pisanie rozdziału na blogu http://inlifebeautifulthereareonlytimes.blogspot.com/ , na który was serdecznie zapraszam :) piszę go razem z moją przyjaciółką Lolą ;**
Wpadnijcie i oceńcie :)

I oczywiście pojawi się rozdział na Dark Hope Of Love And Pain <3 kocham was i dziękuje, ze jesteście :)

piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 30

                                                          *** Z perspektywy Alexis ***

Idąc do toalety byłam przekonana, że wydarzyło się najgorsze. Nie chciałam być matką w tak młodym wieku. Jeszcze za wcześnie na dziecko, wiem że mam takie objawy jak przy ciąży, ale jednak to może być przypadek i mogę mieć zatrucie pokarmowe.
Gdy rozpakowałam test od razu na mojej twarzy pojawił się grymas. Ale cóż czas się przekonać czy wpadłam, czy też nie.

Po pięciu minutach spojrzałam na test.
-AAAAA ! - krzyknęłam sama do siebie. Boże, boże dziękuje Ci tak bardzo - wyszeptałam. Na teście był wynik ujemny. Nie byłam w ciąży, pierwszy raz się tak cieszyłam, że aż z moich oczu zaczęły spływać łzy szczęścia, ale żeby nabrać chłopaków to zrobiłam obojętną minę i wyszłam na zewnątrz. Wzrok każdego był skierowany na mnie.
-Ja.. ja.... nie jestem w ciąży ! - krzyknęłam i wskoczyłam na Nialla przez co prawie nie zaliczyliśmy porządnej gleby i nie spotkaliśmy się z podłogą.
-Ufffff.
-Kochanie tak bardzo się cieszę ! jeszcze mamy czas na dziecko, teraz jest zdecydowanie za wcześnie - cały hol był wypełniony jego śmiechem jak i całej reszty.
-Za wcześnie - potwierdziłam i pocałowałam go namiętnie w usta.
-To jak idziemy pływać ? 
-Idziemy, ale proszę nie zwymiotuj do basenu - Aleks musiał wtrącić swoje trzy grosze. 
-Wiecie może jednak ja pójdę do jakiejś apteki i kupie tabletki ? 
-Nie ma mowy. Na pewno nie zwymiotujesz i po basenie pójdziemy do apteki i kupimy Ci wszystkie leki dobrze skarbie ? - kiwnęłam głową na tak i łapiąc Horana za rękę poszliśmy do kasy aby kupić bilety do Aquaparku.

Przy kasie stała cycata blondyna, która patrzyła się na mojego chłopaka jak na jakąś przekąskę. Wredna suka. Tak jestem zazdrosna ! Ale chyba każda dziewczyna by tak zareagowała gdyby jakiś goryl patrzył się na jej księcia.

-Nie gap się tak bo Ci zaraz gały wypadną.....suko - ostatnie słowo powiedziałam ciszej.

-Przepraszam ?

- Przeprosiny nie przyjęte. A i żeby nie było wiem, że chodzi ci o coś innego, lecz cóż bywa.

-Nie pozwalaj sobie dziewczynko. Nie dość, że wyglądasz jak ćpunka to w dodatku na pewno nie umiesz zadowolić swojego faceta w łóżku - prychnęła. Powoli traciłam nad sobą kontrolę, jedynie to, że Niall trzymał mnie za rękę powodowało, że nie przypieprzyłam tej tlenionej małpie.

-Oooo jaka riposta kotku.

Po pierwsze, nie wyglądam jak ćpunka, jestem od ciebie o tysiąc razy ładniejsza.

Po drugie, skąd wiesz czy umiem zadowolić swojego chłopaka czy nie ? Na pewno sama nie umiesz nikogo zadowolić bo nikt cię nie chce, a jak już znajdzie się taki frajer to na pewno tylko pieprzy się z tobą dlatego żeby zaspokoić się.

A po trzecie,  zamknij mordę i daj nam te jebane bilety bo jeżeli jeszcze powiesz chodź jedno słowo to obiecuje Ci, że dzisiaj ostatni raz ujrzysz światło dzienne, a twoje marne życie dobiegnie końca prawda kochani ? - zapytałam na co reszta bandy pokiwała głowami i chamsko się uśmiechnęli. Mój plan zadziałał. Ta dziwka już więcej się nie odezwała i w dodatku zapłaciliśmy za bilety mniej niż połowa.

-Woaaahh Alexis tego się po tobie nie spodziewałem. Ale jej dowaliłaś. Widziałem, że się na mnie gapi, ale postanowiłem, że to oleje. Dziękuje, że tak walecznie o mnie walczyłaś mrrrr  haha - pocałowałam mnie w nos i ruszyliśmy w stronę przebieralni.

Ja do damskiej oni do męskiej.

Założyłam na siebie mój nowy strój, który dostałam od Nialla. Przyznaje chłopak wie co dobre i trafił w mój styl. I jak go tu nie kochać ? Z gangstera w kochanego chłopaka. 

Będąc pod prysznicem wszystkie dziewczyny wpatrywały się we mnie jak w jakąś boginie. Nie lubię, gdy ktoś mi się tak bacznie przygląda. To jest strasznie irytujące, ale mniejsza o to mój skarb już na mnie czeka.



                *** Z perspektywy Nialla ***

 

Byłem w niebo wzięty kiedy dowiedziałem się, że to jednak fałszywy alarm i nie zostanę ojcem. Najlepsza informacja dzisiejszego dnia. Kiedy nasze okrzyki radości się zakończyły każdy poszedł w swoją stronę żeby się przebrać. Mam nadzieję, że Iley założy ten nowy strój, który jej wybrałem, na pewno na jej ciele będzie wyglądać nieziemsko. 

-Horan jak tam placku ?

-Placku haha ? Aleks nie dobijaj mnie, ty to nieraz masz takie teksty, że aż ból dupę ściska.

-Ejjj noo ale placek słodki, no wiesz.. a i nie nie jestem gejem i nie jestem tobą zainteresowany, bo wiesz gustuję w kobietach, a Ty nie wyglądasz mi na kobietę... w sumiee no możeee trochę.

-Idź lepiej, bo Ci łeb w klopie spuszczę ! - krzyknąłem poprzez śmiech.

Ja nie wiem co się dzieje teraz z tymi ćwokami, ale zaczynam się ich bać, takie zachowanie mnie przeraża i to porządnie.

 

 Kiedy Alexis wyszła do nas szczęka opadła mi aż do ziemi. Wyglądała zajebiście. I chyba każdy normalny człowiek by to mi przyznał. Boże dziękuje Ci za tak cudowną kobietę, na prawdę. Ale do rzeczy, na prawdę wyglądała nieziemsko.

-Woaaah kochanie co ty na to żeby później zdjąć ten skąpy strój ? - zabawnie poruszyłem brwiami na co ta posłała mi srogie spojrzenie i niespodziewanie jednym zwinnym ruchem jej ręka powędrowała w mój bark.

-Auuć ! - syknąłem.

-To za twoje teksty debilu !

-Ej, ej ej zważał ze słowami kocico.

-Niall ! przestań ! dzisiaj na prawdę dziwnie się zachowujesz - wymamrotała.

Nagle Alexis zaczęła uciekać i biegła tak szybko, że niespodziewanie poślizgnęła się i jej drobne ciałko uderzyło z niesamowitą siłą o kafelki. Wokoło jej ciała pojawiło się dużo szkarłatnej cieczy. Spanikowałem. Nie spodziewałem się, że takie coś się wydarzy. Miało być tak fajnie i zabawnie. A teraz o...ona leży w kałuży swojej krwi i ledwo co kontaktuje.

-Alexis ! - krzyknąłem i podbiegłem do niej jak najszybciej się dało. Moje serce biło jak oszalałe, byłem wściekły, a zarazem to wszystko rozrywało mnie na milion drobnych kawałeczków. Moja miłość leżała przede mną i traciła przytomność. Ta drobniutka dziewczyna nie powinna tu leżeć, powinienem to być ja, nie ona.

-Kochanie proszę ! odezwij się, nie zasypiaj ! - potrząsnąłem nią. - Dzwońcie po te cholerne pogotowie ! -  mój głos się załamał, powoli w moich gałkach ocznych zbierała się słona ciesz, która niestety wypłynęła i zaczęła skapywać na Iley.

-N..n.nial bolą mnie pp..ple.c.cc.y i gł.... 

-Alexis ! - krzyknąłem, ale nie odpowiedziała.

-Alexis, Alexis, Alexis ! - krzyczałem w kółko nad jej nie ruszającym się już ciałem.

-Niall ratownicy już są odsuń się - Blaze złapał mnie za ramię na co podniosłem się do góry i stanąłem z nim twarzą w twarz.

-Dlaczego zawsze kiedy gdzieś idziemy musi się coś wydarzyć ? NO KURWA DLACZEGO ! nie może być dobrze ? spokojnie ? miło ? Zawsze wszystko się jebie, zawsze ! . Nie ma takiego dnia żeby coś złego się nie wydarzyło ! - powoli zaczął tracić oddech.

-Stary spokojnie. Proszę nie zadręczaj się teraz tym Niall. Teraz ona Cię potrzebuje idź, złap ją za rękę i bądź przy niej. Jedź do tego szpitala, a my dojedziemy do was, nie chcemy się teraz bawić w najlepsze kiedy jedno z nas jest w nieokreślonym stanie.

-Nie mogę być spokojny ! - zacisnąłem dłonie w pięść i nie mówiąc już nic pobiegłem się przebrać jak najszybciej i wsiadłem do karetki. Złapałem moją ukochaną za rękę i na sygnale udaliśmy się do szpitala.

 

                                              *** Trzy godziny później ***

 

-Nie wytrzymam tu dłużej - powiedziałem załamany do reszty bandy. Wszyscy byli już wyczerpani tym ciągłym czekaniem na lekarza, chociaż na najmniejszą informację. Ale niestety nikt nie chciał nic nam powiedzieć, ani słowa, zero. Siedzieliśmy na korytarzu i wyczekiwaliśmy na doktora.

-Wiemy Niall, że jesteś zmęczony i wystraszony, ale pozostaje nam niestety tylko czekać. Bądźmy dobrej myśli, Iley na pewno sobie poradzi. Ten wypadek... to przypadek. Na pewno nic takiego jej nie będzie.

-Blaze na prawdę trudno mi jest teraz sobie wszystko poukładać w głowie, nie mam siły. Przeraża mnie to, że mogło coś się jej stać poważnego i że mogę jej więcej nie ujrzeć żywej, ta myśl znowu wróciła. 

-Horan.

-Proszę dajcie mi spokój ! - wstałem i osunąłem się przy ścianie. Już więcej nic nikt do mnie nie powiedział. Nie rozumiałem jakim cudem po takim upadku akcja ratunkowa może aż tyle trwać. Rozsadzało mnie już. Nie cierpię tego uczucia ! Nie cierpię, kiedy ktoś dla mnie bliski cierpi. Wolałbym, żeby to wszystko zaczęło spotykać mnie. Nikogo innego, tylko mnie. Jeżeli Alexis nie wyzdrowieje szybko to będę musiał zacząć zajmować się czymś co odciągnie mnie od myślenia. Wyścigi. Wyścigi. Wyścigi. To będzie dobry pomysł. Wiem, że ona na pewno nie chciałaby żebym to robił, ale ja sobie nie poradzę inaczej. Bo ciągle bym o niej myślał. Oby było wszystko dobrze.


Nagle drzwi od oddziału na którym była Alexis otworzyły się i wyszedł z nich młody mężczyzna. Dobrze zbudowany blondyn, około metra dziewięćdziesiąt.

-Witam państwa. Nazywam się Leon i jestem doktorem, który zajmuje się Alexis, waszą przyjaciółką i jak się nie mylę jednego z was dziewczyną. Powiem tak sytuacja, w której znajduje się Alexis nie jest dobra. Przy upadku doszło do złamania jednego z żeber co spowodowało przebicie płuca.Nastąpił również krwotok wewnętrzny, który udało nam się opanować. Wiem, że przy takim upadku to wydaje się nie możliwe, jednak jest inaczej. A co do żebra, przebiło ono niestety jak mówiłem płuco panny Bailey i się zapadło. Musieliśmy podłączyć ją do maszyny która pomaga jej oddychać. Płuco będzie przez długi czas wracało do swojego dawnego wyglądu i miejmy nadzieję, że się nie zapadanie, ale niestety panna Bailey jest w śpiączce. Może wybudzić się za kilka dni, tygodni, a nawet miesięcy. Wiem, że trudno jest to wam słyszeć, ale niestety tak może być. Jesteśmy najlepszymi lekarzami z moim zespołem i postaramy się, aby dziewczyna miała jak najlepiej. 

Po tych słowach załamałem się. Boże ! Dlaczego udaliśmy się na ten basen ? dlaczego ? Proszę niech to będzie tylko sen, tylko sen !

Nie, ale to nie jest sen i niestety nie będzie. Horan ! Weź się w garść. Ona wyzdrowieje, wyzdrowieje !

-Proszę pana, wszystko w porządku ?  - zapytał. - proszę pana ? Nic nie odpowiedziałem, tylko wybiegłem z oddziału i usiadłem na ławce przed szpitalem. Moje życie zaczyna powoli tracić sens

 

 

*******************************************************************************************************

 

Hejii, kochani ♥ Więc chce Wam powiedzieć, że was kocham haha <3

I wiecie znowu zwlekałam z rozdziałem, ale mam tymczasowo również brak weny i czau :/ za tydzień mam ferie więc będę pisać i pisać :) tego jestem pewna :)  2 tygodnie na pisanie :) 

 Chce, abyście zaczęli komentować rozdziały i pisali mi w nich co sądzicie o nich i jak wam się podoba :)  dziękuje Wam za uwagę i życzę wam miłego czytania ;** Pamiętajcie o komentowaniu ! ♥  ♥ Pozdrawiam ;* Kocham,kocham, kocham was  bardzo mocno ♥ 

  16 KOMENTARZY NASTĘPNY ROZDZIAŁ :p bo mówicie ze 20 za duzo a jest juz 14 ;)

 

 

 

  


 

niedziela, 2 lutego 2014

UWAGA

Kochani :) rozdział jest w trakcie pisania :) pojawi się w czwartek lub piątek , ponieważ mam ważne testy  i nie mogę zawalić :) będzie długi :) postaram się że by był :)

sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 29

                                                        *** Z perspektywy Nialla ***

Otworzyłem moje oczy i od razu się uśmiechnąłem. Nie mogłem uwierzyć, że kochałem się z miłością mojego życia, z moim aniołem, moją królewną . To było niesamowite, ta miłość i uczucie które między nami było. Kocham ją i zawsze będę, moje serce jest już jej, jestem cały jej.  To co dla mnie zrobiła, jak mnie zmieniła było godne podziwu, jest pierwszą i ostatnią kobietą, która dokonała takiego czegoś. Moja Iley jest wyjątkową osobą i jedyną w swoim rodzaju. Na lepszą nie mogłem natrafić.

Przekręciłem moją głowę w prawo i ujrzałem moją ukochaną, która smacznie spała. Pasma jej włosów spływały po jej malutkiej twarzy,  na której   malował się uśmiech, pomimo że spała dało się od niej wyczuć radość i szczęście. Mam nadzieję, że byłem dla niej delikatny i ta chwila była dla niej wspaniała. Że kiedy się obudzi powie, że nie żałuje tego co zrobiła i rzuci się na mnie, aby złożyć na moich ustach namiętny pocałunek. W mojej głowie było teraz tyle pytań, ale wszystko okaże się kiedy moja księżniczka wybudzi się ze swojego snu.

W dość delikatny sposób wysunąłem się z łóżka i ostatni raz patrząc na moje szczęście odwróciłem się i wyszedłem z pokoju. Spojrzałem na zegarek. Było wpół do dziesiątej, czyli chłopcy już na pewno nie śpią.

-Siema stary, jak tam po nocy pełnej wrażeń ? - Blaze zaczął się śmiać z resztą bandy, a ja jedyne co mogłem zrobić to spiorunować ich wzrokiem i nalać sobie do szklanki świeżego soku pomarańczowego, który musieli przygotować.
-Ej no Horan pochwal się jak było - George nalegał. Głośno westchnąłem i kontynuowałem picie soku.
-Ohhh Niall !
-Zamknij się Aleks !
-Niall, Niall, Niall - dalej darł tą durną mordę. Powoli traciłem cierpliwość.
-Aleks ?
-Co ?
-Ja cię, cholera, zabiję, jak tylko skończę pić ten cholerny sok mały bałwanie !
-Dobra - powiedział Aleks. - Bo teraz śmierć to chyba najlepsze rozwiązanie drogi Romeo, nie chce cierpieć już dłużej i patrzeć jak mnie zdradzasz. Wolę odejść z tego potwornego świata i nie patrzeć na to jak obdarowujesz uczuciem inną. Kochany żegnaj - zmienił głos i zaczął wykonywać dziwne ruchy. Nie mogąc już na to patrzeć odwróciłem się, ale po chwili znowu na niego spojrzałem i wylałem mu prosto na głowę lepką ciecz. Zapiszczał jak baba i zaczął biegać po kuchni jak kura.
-Ej nooo stary to była nowa bluzka i zniszczyłeś mi moją fryzurę !
-Tak Ci lepiej - stwierdziłem.
-Cokolwiek.

-A wracając do tematu było inaczej.
-Inaczej ?
-Tak, byłem inny nie traktowałem jej jak szmatę, nie pieprzyłem jej tylko się z nią kochałem, wiem, że to brzmi dziwacznie, ale tak było.
-Wooaahh Horan serio się zmieniłeś.
-Wiem i dobrze mi z tym.
-Stary wiesz co nie będziemy cie już tutaj zadręczać pytaniami zrób jej śniadanie i pędź do niej - Blaze pogonił mnie i sam udał się do salonu, żeby włączyć telewizję.

Włączyłem MUZYKĘ i zacząłem przyrządzać ulubione danie Alexis, czyli naleśniki z nutellą i truskawkami.

Szło mi szybko i zwinnie.  Wyciągnąłem z półki dużą niebieską miskę i wsypałem do niej pół mąki, następnie wbiłem dwa jajka, dodałem mleka, cukru, wody i pół małej łyżki oleju. Wszystko zmiksowałem i gotową już masę przelewałem na rozgrzaną patelnię.
Po piętnastu minutach na blacie była przygotowana już niezła kupka naleśników. Przełożyłem dwa na talerz, posmarowałem nutellą i dodałem kilka truskawek, na sam koniec namalowałem małe serce z czekolady i udałem się na górę. Na szczęście Ile jeszcze smacznie spała.
Przypomniałem sobie, że zapomniałem soku do picia, zbiegłem na dół po szklankę i sok i wróciłem do góry.




10 minut później pewna dama się przebudziła i jeszcze zaspana przetarła swoje oczy dłońmi i spojrzała na mnie.
-Witaj kochanie - powitałem ją.
-Cześć - posłała mi całusa. To wyglądało na prawdę "sweet" jak ona to mówi.
-Jak się czujesz ? - zapytałem . - Bo wiesz po tym wszystkim może cię wszystko boleć - dodałem.
-Nic mnie nie boli i czuje się cudownie, na prawdę to było niesamowite - na jej policzkach pojawiły się duże rumieńce, ale ich nie ukryła.
Kiedy próbowała wstać wszystko wyszło na jaw, jednak cała dolna część ciała ją bolała. Ale to był jej pierwszy raz, więc się nie dziwię.
-Auuuaaa - syknęła.
-Szybko do niej podbiegłem i nie pozwoliłem jej wstać.
-Usiądź na łóżku i zjedz - dałem jej tacę z jedzeniem i pocałowałem w usta.
-Mhymm smakowite - puściła mi oczka.
-Bo to moje malinowe usta, teraz i twoje - poczochrałem ją po głowie na co wybuchła głośnym śmiechem. - a Teraz wcinaj bo sam Ci je zjem.
-Nie oddam to moje naleśniczki - co do jedzenia to jest chytra, znaczy tylko co do naleśników, uważa że to jej dzieci i tylko ona może być kanibalem i je pożerać, nikt inny nie ma prawa ich dotknąć chociażby małym paluszkiem, już jak się nawet na nie patrzę to chce mi oczy wydłubać.
-Smaczne ? - zapytałem. - pokiwała głową, że tak.  - no daj gryza proszę, nie bądź taka skarbie 
-Ehh no dobra - ugryzłem pysznego naleśnika i jej podziękowałem.
-Jeden mały krok, a tyle znaczy - wyszczerzyłem zęby.
-Oj no nie podniecaj się, to był tylko jedyny i ostatni raz misiek.
-Pfff
-No i pfff, ale dziękuje za to pyszne śniadanko niebieskooki królu - cmoknęła mnie w policzek.

-Emm masz może ochotę na prysznic ?
-Jasne czemu nie, ale..... boli.
-Przepraszam, to moja wina.
-Ej nie twoja, po pierwszym razie myślę, że to jest naturalne.
-Pierwszy raz rozdziewiczyłem kobietę skarbie.

                                                              *** Z perspektywy Alexis ***

-Woaahh serio ? - dziwnie się poczułam.
-Tak.
-Emmm no to pewnie jesteś z tego dumny, że rozkorkowałeś laskę - obróciłam to w żart.
-Hahah. Wiesz nie powinienem tego mówić, widzę, że jesteś zmieszana.
-Masz rację mój blondynie, ale zdarza się.Kocham Cię.
-Ja Ciebie też kocham.

Za nim się obejrzałam chłopak trzymał mnie już w ramionach i wszedł do łazienki. Pomimo bólu rozebrałam się i zostałam w samej bieliźnie. Zawstydziłam się.
-Emmm Niall.
-Hymmm?
-Wstydzę się.
-Kochanie nie masz czego, już widziałem twoje ciało i jest piękne, a dokładniej idealnie, na prawdę uwierz mi - podszedł do mnie i jego ciepłe dłonie spoczęły na moich ramionach, powędrowały trochę niżej i rozpięły mój stanik. Za nim się zorientowałam stanik opadł już na ziemię. Byłam prawie naga. Stringi zdjęłam już sama, pomimo wstydu po chwili zaczęłam się przyzwyczajać. Niall stał przede mną również nagi.
-Gotowa na prysznic ?
-Gotowa - przy pomocy blondyna weszłam do kabiny i odkręciliśmy gorącą wodę, która zaczęła spłwać po naszych i tak już rozgrzanych ciałach. Niall wylał na swoją dłoń waniliowy płyn i zaczął rozsmarowywać go na moich plecach i innych partiach ciała. Kiedy to robił rozluźniłam się i zamknęłam oczy. Jego dotyk sprawiał mi taką przyjemność, odpływałam.
-Uhhh - westchnęłam.
-Podoba Ci się ?
-Uhummm jest miło - uśmiechnęłam się, ale teraz moja kolej. Zamieniliśmy się rolami i tym razem to ja wcierałam płyn w jego ciało. W kabinie pachniało cudownie.
Po kilku buziakach i czułych słówkach wyszliśmy z kabiny i wytarliśmy się ręcznikami. Ubrałam na siebie czyste bokserki i szarą bluzę Nialla, którą bardzo polubiłam


                      




                                                          *** piętnaście dni później ***

-Nie rozumiem dlaczego musimy jechać dzisiaj na basen, nie czuje się najlepiej  - narzekała Alexis.
-Bo wszyscy chcemy się zabawić i odpocząć Iley, a Ty nie możesz zostać sama w domu - odparłem.
 -Niall na prawdę mi nie dobrze, jak Ci obrzygam auto to potem nie miej do mnie pretensji.
-Nie obrzygasz mojego cacka jestem tego pewien a teraz wsiadaj, bo czas jechać.
-Gdzie jest Blaze ? - zapytała już zniecierpliwiona i zła. Nie dziwie się jej, bo została w pewnym sensie zmuszona żeby z nami jechać.
-Pewnie poszedł po swój samochód, jak gdzieś jeździmy to tylko w nim jeździ.
-Aha.

Po dwóch minutach byliśmy już  w drodze na basen, jechał z nami George i Aleks, a Alexis dalej się nie odzywała.

-Powiesz coś w końcu - zacisnąłem ręce na kierownicy, a moje knykcie zbielały.
Alexis potrząsnęła głową, że nie, ale po chwili odezwała się.

-Wiesz Niall, czułabym się dużo lepiej gdybyś zwolnił, bo zaraz zwymiotuję - zawyła. Zwolniłem tak jak powiedziała, nie chciałem ryzykować. Od około siedmiu dni ciągle chce jej się wymiotować, to chyba zatrucie pokarmowe czy coś w tym stylu. Trzeba załatwić jej jakieś tabletki.

-Niall zatrzymaj się ! - krzyknęła - zaraz zwymiotuje, szybko !
Zahamowałem z piskiem opon, a Iley otworzyła drzwi i w mgnieniu oka wybiegła z auta. Podbiegła do najbliższych krzaków i z jej ust wyleciała ohydna ciecz.
Wytarła usta w chusteczkę i wsiadła do wozu.
-Skarbie co się z tobą dzieje ? już od siedmiu dni wymiotujesz.
-Nie wiem Niall, na prawdę, może to zatrucie pokarmowe bo ostatnio nie za zdrowo jadłam i wszystko co napotykałam pochłaniałam - wzruszyłam ramionami.
-A wy chłopcy jedliście to co ja i powinniście też wymiotować.
-Tyle się teraz dzieje i powiemy ci, że nam się nie chce rzygać. Serio dziwne.
-Emmm Alexis ? - George jej zapytał.
-Tak ?
-Od kiedy wymiotujesz i jest ci nie dobrze ? Aha i masz jeszcze jakieś objawy ?
-Hymm w sumie to mam lekka gorączkę i chce mi się strasznie jeść, ale jak już coś zjem to chce mi się wymiotować, najczęściej z samego rana i po 22. A no i gdzieś od tygodnia tak mam, to na pewno przez jedzenie .
-Wiesz myślę jednak, że to nie to - kiedy to powiedział od razu zacząłem się bać.
-On może mieć rację. Spotkałem się już w życiu z takim czymś i w filmach widziałem również. 
-Ale co ? - Iley zdezorientowana spojrzała na nich.
-Możesz być w ciąży.
-Co kurwa ! -powiedzieliśmy w tym samym czasie.
-Ciąża ? - Jak to możliwe ? - zapytała roztrzęsiona. - Nie na pewno nie jestem w ciąży - w jej ochach pojawiły się łzy, nie, nie, nie.
-Kochanie spokojnie. Jedziemy do apteki i kupimy test ciążowy, zrobisz go i się okaże. Oby to było zatrucie.
-Ja też mam taką nadzieję. Jestem za młoda na bycie matką. Jak ja sobie poradzę.
-Raczej powiem tak nie ty sama, damy radę, ale miejmy nadzieję, że nie jesteś w ciąży. Kochanie Csiii już spokojnie.

Po chwili staliśmy już przed apteką. Wysłałem Georga, żeby kupił test ciążowy. Pomimo małych sprzeciwów i kłótni postanowił, że zrobi to dla Alexis i kupi jej ten test.
-Będziemy wujkami - aleks się cieszył.
-Proszę nie załamuj nas chłopie - szepnąłem i dalej pocierałem kolano mojej dziewczyny. 

Kiedy George wrócił pojechaliśmy w ciszy na basen i tam nic nie mówiąc Blazeowi i reszcie pobiegliśmy w stronę toalet. Zaczekałem przed.
-Kochanie pamiętaj, że ze względu na to co się okaże kocham Cię i kochać będę, jeżeli na prawdę w tobie rozwija się nowy członek naszej rodziny to będziemy obdarowywać go taką samą miłością jak darzymy siebie.
-Dziękuje - załkała i wtuliła się we mnie. Nagle poszła do toalety i zacząłem czekać.

-Stary co się dzieje ? wszyscy podeszli do mnie.
-Poczekajcie, nie wiem co powiedzieć, wszystko mi się pomieszało, mam taki syf w głowie.. - Chciałem już mówić dalej, ale Alexis wyszła zapłakana z toalety, w sumie przed też płakała ale teraz była jakaś inna, nie mogłem określić czy to łzy szczęścia, czy też bólu i żalu.
-Ja.. ja 


________________________________________________________________________________-

Hej kochani ;*** przepraszam znowu że tak długo, ale miałam przez całe 2 tygodnie każdego dnia sprawdziany i kartkówki ;c nie wyrabiałam :c teraz juz bedzie dobrze, bo chyba to najgorsze minęło ufff.

W sumie dla mnie rozdział taki sobie :C 

jak myślicie Iley jest w ciąży ? czy też nie ? ale jaja :D 
piszcie co myślicie ! ;**

za  tydzień pojawi się nowy rozdział, ale musi być 18 komentarzy !




niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 28

                                                      *** Z perspektywy Nialla ***
-Też Cię kocham Niall - wyszeptałam.
Moje usta zaczęły błądzić po jej szyi, kiedy z  ust Ile wydobył się cichy jęk  kąciki moich ust uniosły się do góry.  Nie powiem, ale podnieciło mnie to.
-Niall kochaj się ze mną - powiedziała po między pocałunkami - Opowiedziałem jej lekkim pocałunkiem  w usta.
 - Wszystko będzie dobrze, skarbie - powiedziałem na co jej ciało trochę się rozluźniło, ale jednak i tak można było wyczuć, że ciągle się spinała, a serce biło jej jak oszalałe. Nie dziwiłem się, bo będzie to jej pierwszy raz, który musi być wyjątkowy.

                                                *** Z perspektywy Aalexis ***      

 Jego cichy głos miał właściwości kojące, mimo że mój oddech wciąż był nie równy, a ciało drżało po chwili na moment się uspokoiłam. . Moje ciało zamarło w miejscu, kiedy Niall wsunął  palce pod moją koszulkę i pociągnął ją do góry. Zostałam w samym staniku. Na mojej twarzy pojawiły się rumieńce, które chciałam ukryć leć blondyn mi nie  pozwolił.
-Kochani wyglądasz ślicznie kiedy się rumienisz, nie musisz tego ukrywać - posłał mi ciepły uśmiech, który odwzajemniał.
-Dobrze, postaram się - powiedziałam cicho  i spojrzałam prosto w jego niebieskie oczy, które sprawiały, że się rozpływałam. Były takie piękne i przepełnione radością, oraz szczęściem. Cudowny widok.
Kiedy się otrząsnęłam złączyłam nasze usta i włożyłam dłonie pod jego podkoszulek. Błądziłam po całym jego torsie, aż w końcu zdecydowałam się mu ją zdjąć, kiedy ujrzałam jego nagi tors podnieciłam się, był taki umięśniony, a tatuaże sprawiały, że wyglądał jeszcze lepiej.
-Nie krępuj się, możesz mnie dotknąć - złapał moją dłoń i zaczął jeździć  nią ponownie po swoim ciele.
-Wszystko w porządku ? - zapytał
-Tak, ale trochę się stresuję - przyznałam się.
-Jeżeli nie chcesz, to nie musimy tego robić - spoważniał i usiadł obok mnie.
-Chcę Niall, jestem tego pewna, jesteś kimś kogo kocham i chcę Ci to pokazać, jestem cała twoja, jesteś moją miłością, moim tlenem, kocham Cię i chcę się z tobą kochać - wtuliłam się w niego i głośno westchnęłam.
-Ile jesteś niesamowitą dziewczyną, będę najbardziej delikatny jak się da, obiecuję - cmoknął knykcie moich placów i powędrował do brzucha.
Jego pocałunki gilgotały mnie, cicho chichotałam kiedy jego usta dotykały mojej skóry. Powinnam być poważna, lecz nie mogłam.
Za nim się obejrzałam nie miałam już na sobie spodni. 
Teraz byłam w samej bieliźnie, czułam się trochę dziwnie, lecz po chwili to uczucie minęło.
Dotknęłam ustami sutka Nialla i zaczęłam ją lekko ssać, oraz lizać, z jego ust wydobywały się ciche jęki, nie spodziewałam się że zrobię takie coś i oczywiście jego reakcji. To był jego słaby punkt.
Kiedy uniosłam głowę do góry spotkałam jego wzrok. Uśmiechnęłam się do niego i obserwowałam jego dalsze ruchy, były one takie wspaniałe, był delikatny i się nie śpieszył
-Jesteś taka piękna - musnął moje udo, na co się wzdrygnęłam.
-Dziękuje - powiedziałam cicho.
-Nie musisz dziękować, jestem szczęśliwy, że mam taką kobietę jak ty u swojego boku. Sprawiłaś..
- Przesunął nas na środek łóżka i zawisł nade mną - Sprawiłaś, że się zmieniłem. Stałem się innym, lepszym człowiekiem. Dzięki tobie nauczyłem się kochać, uświadomiłem sobie czym jest miłość.
Jego słowa mną wstrząsnęły, ale w pozytywny sposób. Z kącików moich oczu wypłynęła słonawa cieć, chłopak widząc to otarł je kciukiem, a następnie miejsce, po których spływały całował. Ten chłopak bardziej mnie zadziwia.
-Nie płacz kochanie.
-Jesteś cudownym chłopakiem, cieszę się, że na Ciebie natrafiłam, pierwszy raz w życiu zaznałam miłości, pokochałam kogoś tak bardzo, że mogłabym oddać za niego życie.
-Wieczność - wyciągnął w moją stronę dłoń, a dokładniej mały paluszek.
-Wieczność - złączyliśmy je i nasze usta się napotkały. Niall przejechał swoim językiem po mojej dolnej wardze, od razu dałam mu dostęp. Nasze języki toczyły ze sobą walkę, którą jedna ze stron chciała wygrać.
Każdy jego ruch powodował dreszcze na moim ciele, były podniecające i uwodzicielskie.
W końcu nastała ta chwila. Kiedy poczułam, że Niall dotyka mojej bielizny, od razu przegryzłam wargę.
- Śliczna ta bielizna, wyglądasz w niej bardzo pociągająco, chciałbym ją z ciebie zdjąć, ale musisz mi pozwolić - przejechał dłonią po mojej kobiecości. zaczęłam dyszeć. To uczucie było dziwne, ale przyjemne.
Kiwnęłam tylko głową na znak, że się zgadzam, a reszta potoczyła się bardzo szybko.
Niall wsunął swoją dłoń pod moją bieliznę i zaczął pieścić moją łehtaczke. Z moich ust zaczęły wydobywać się pojedyncze jęki, jego ruchy były takie płynne, sprawiały mi przyjemność. Pierwszy raz w życiu doznałam czegoś takiego, to było niesamowite.
-Niall ! - krzyknęłam, na co chłopak zachichotał.
-Kochanie nie dochodź jeszcze - puścił mi oczko . Posłuchałam go, chociaż to było bardzo trudne.
Kilka razy mrugnęłam zanim wyraźnie dostrzegłam jego twarz po tym co zrobił nie mogłam dojść do siebie, pragnęłam jego, jego dotyku, bijącego ciepła od ciała.
-Jesteś pewna, że chcesz się ze mną kochać ? - zadał stanowczo pytanie i spojrzał prosto w moje oczy, szukał w nich jakiejś wątpliwości, ale jej nie dostrzegł. Ulżyło mu.
-Jestem tego pewna na 1000 procent skarbie. Na prawdę - dodałam.
-Dobrze - zdjął swoje bokserki, a moim oczom ukazała się jego członek. Otworzyłam aż usta, kiedy go zobaczyłam, był naprawdę duży. Zaczerwieniłam się, kiedy chłopak zobaczył, że mu się przyglądam.
-Widzę, że ktoś tu Ci się spodobał skarbie - zaśmiał się i sięgnął do kieszeni swoich spodni po prezeratywę.
Rozerwał zębami złote opakowanie i wyjął  gumkę.  Założył ją na całą  swoją długość i wpił się w moje usta, zaskoczył mnie tym nagłym gestem. Po chwili przeturlał nasze ciała na bok i ponownie zawisł  nade mną. Położył swoje dłonie po między moją głową i lekko pochylił w dół, moje serce zaczęło bić jeszcze mocniej niż wtedy kiedy stałam w samej bieliźnie, do czego ja to w ogóle porównuję ? Zestresowałam się strasznie.
- Gotowa? - zapytał.
Skinęłam głową, że tak.Byłam skupiona na jego twarzy, a dokładniej niebieskich oczach wtedy nic nie powodowało, że się bałam. Niall rozchylił prawą dłonią moje uda i umiejscowił się pomiędzy nimi Kiedy potarł swoją końcówką kilka razy o moje wejście, wszystko we mnie się zacieśniło. Nie miałam na to wpływu, to był odruch, którego nie mogłam kontrolować. Nagle Niall leciutko i ostrożnie na mnie naparł i jego członek znalazł się we mnie. Poczułam ogromny ból, na mojej twarzy pojawił się grymas ukazujący to co czułam. Jęknęłam z bólu, kiedy wcisnął się we mnie trochę głębiej. To uczucie było straszne, ból rozrywał mnie na miliony małych kawałeczków, nigdy nie czuła takiego czegoś, nigdy. To było strasznie nie przyjemne i dziwne.
-Aua - syknęłam a do moich oczu napłynęły łzy, kiedy blondy zwiększył tępo.
-Kochanie przepraszam. - zająkał się. Na prawdę chciałbym wziąć to wszystko na siebie, żebyś ty tylko nie cierpiała - w jego głosie wyczułam ból i zmartwienie.
- Gdybym tylko mógł - jego palce zacieśniły się na moich. Było mi strasznie szkoda Nialla, że to wszystko się tak na nim odbijało. 
Jego słowa mnie zaskoczyły, wiedziałam, że wszystko co przed chwilą powiedział było jak najbardziej szczere, nie wątpiłam w to.
Chłopak zaczął poruszać się we mnie w dość łagodny sposób, ale dalej czułam potworny ból. To wszystko mnie przerastało. Nie spodziewałam się, że kochanie się z kimś jest aż tak bolesne. Gdy z moich powiek zaczęło wylewać się więcej łez, zatrzymał się i zaczął wpatrywał w moją przepełniona bólem twarz.
-Nie płacz aniołku, nie płacz. Możemy już skończyć - zaproponował, ale nie czekał na moją odpowiedź, zaczął się powoli wysuwać, ale go zatrzymałam.
-Nie Niall, dam radę - powiedziałam stanowczo i pocałowałam go w usta, żeby odwrócić jego uwagę, ale niestety oderwał się ode mnie.
-Iley, na prawdę nie chcę, żebyś cierpiała, nienawidzę patrzeć, gdy dzieje się Ci coś złego. To boli.
-Dam radę, na prawdę, tylko zmniejsz tempo kochanie, jest dobrze - uśmiech na mojej twarzy zagościł od razu, chciałam, żeby niebieskooki się ze mną kochał, był blisko mnie, żeby jego gorące ciało okrywało moje jak złota tarcza, która chroni przed złymi potworami i ciosami. W pokoju było bardzo gorąco, ale to nam w niczym nie przeszkadzało. Już nic nie mówić blondyn wpił się w moje usta i całował je w delikatny sposób. Jego dłonie zaczęły wędrować po moim drobnym ciele, a ruchy które wykonywał były idealne. Dalej mnie bolało, lecz nie tak bardzo jak wcześniej. Teraz się kochaliśmy. Ten przystojny mężczyzna wypełnił mnie całą pokazał jak mnie kocha i że jestem dla niego wszystkim. Jest dla mnie wszystkim.
Jego ruchy stawały się coraz głębsze i szybsze, ale to mi nie przeszkadzało. Pomimo tego co czułam, to było do wytrzymania. Oddychaliśmy bardzo szybko, szybciej niż kiedykolwiek, jęki wydobywały się z naszych ust na przemian, niekiedy zdarzyło się mi krzyknąć "Niall ! ".Po kilku minutach ponownie pochyliłam się do przodu, żeby pocałować go.  Jego usta smakowały nieziemsko, ich kolor był wręcz idealny, pociągały mnie. 
-Kocham Cię - wyszeptał zdyszany i musnął moje czoło.
-Ja Ciebie też - zachichotałam i oddałam się rozkoszy.
Kiedy Niall uwolnił swoje ciepło do prezerwatywy opadł. Wysunął swojego członka ze mnie i delikatnym musnięciem w twarz zakończył najwspanialszy dzień w moim życiu. Ułożył się obok mnie na łóżku i nakrył nas cienkim kocem z racji tego, że w pokoju panowała gorąca atmosfera. Kiedy przewróciłam się na bok, żeby wtulić się w mojego księcia zdałam sobie sprawę, że całe moje ciało było obolałe i wyczerpane, ale było warto na prawdę. 
-Dziękuje skarbie, to było cudowne, pomimo małych kłopotów na początku jestem szczęśliwa, że kochałam się z najważniejszą osoba w moim życiu, a jesteś nią właśnie Ty i zawszę będziesz - bawiąc się jego włosami i kreśląc drugą dłonią kółka na jego torsie zaczęłam mówić.
-To ja dziękuję. Mogłem pokazać Ci jak bardzo Cie kocham i jak mi na tobie zależy. To było niesamowite, pierwszy raz robiłem to z osobą którą kocham i nie byłem brutalny. Kocham Cię perełko i zawsze będę, pamiętaj.
Po tych słowach zamknęłam oczy i u boku mojego niebieskookiego chłopaka zasnęłam...



________________________________________________________________________________-

BOŻE, BOŻE, BOŻE ! Wiem zjebałam :/ ten rozdział jest do dupy :( nie umiem pisać :(
Strasznie mi to wyszło ::( przepraszam was :( mam nadzieję, ze nastepnym razem będzie lepiej :)

Kocham was :)
czekam na opinie za tydzien nowy rozdział :) zanczy napiszę w ten piątek, lub niedziele :) kocham was :)

przepraszam za zwłokę.