PEWNIE ZASTANAWIACIE SIĘ DLACZEGO NIE MA ROZDZIAŁU ??
DLATEGO PONIEWAZ NIE MA KOMENTARZY :( ZNOWU TO SAMO. SERIO NIE CZYTA JUŻ NIKT TEGO BLOGA :/ CO 5 OSÓB CHYBA TYLKO :(
EHHH NWM CO ROBIĆ..
jak będzie pod tym komentarzem 15 kom nie usunę....
poniedziałek, 18 listopada 2013
piątek, 8 listopada 2013
Rozdział 25
*** Z perspektywy Blaz'a ***
-Blaze, Alexis się wybudziła ze śpiączki, przenieście akcję, dzisiaj muszę być z nią.
-Okej stary, ale tak nagle wszystko wycofać ?
-Tak Blaze, naprawdę, ona mnie potrzebuje.
-Rozumiem - uśmiechnąłem się pod nosem i po chwili dodałem - Zaraz tam będziemy Niall trzymaj się.
- Dwayne twój najlepszy przyjaciel odwołuje dzisiejszą akcję, George, Alex i Allan zbieramy się i jedziemy do szpitala. Mała się wybudziła.
-Szybko ! - chłopcy krzyknęli i ubierając pośpieszne buty wybiegli z domu i wsiedli do auta. Zaśmiałem się cicho i pokiwałem głową, nie mogłem uwierzyć, że dalej zachowują się jak rozwydrzone bachory.
Kiedy wsiadłem do auta panował tam chaos, każdy chciał już zobaczyć Alexis i porozmawiać z nią. Polubiliśmy ją i to strasznie, traktujemy ją jak siostrę, najlepszą przyjaciółkę, rodzinę. Przywiązaliśmy się do niej i to bardzo.
-Zajedźmy do cukierkowego raju po słodycze ! - Alex darł się i podskakiwał na siedzeniu, on z tego całego towarzystwa jest chyba najgorszy - proszęęęęę ! Alexis na pewno ma ochotę na niezdrowe żarcie i w dodatku pyszne - nie chciał przestać gadać, a raczej wydzierać się jeszcze bardziej niż przedtem.
-Dobra ! - powiedziałem przez śmiech - Ale obiecaj mi, że się zamkniesz do końca drogi ? ok ?
-Ok - westchnął, ale dalej rozpierała go energia i był zadowolony.
*** Piętnaście minut później w cukierkowym raju ***
-Łoooo - wszyscy ułożyliśmy dwoje usta w literę
"o". Staliśmy w totalnym szoku chyba przez dziesięć minut, ten raj był cudowny, już wiem skąd taka nazwa. Było tam niesamowicie dużo słodyczy, cukierków najwięcej. Tyle do wyboru.
Razem z chłopakami kupiliśmy wszystkiego po trochu, wystarczy nam na miesiąc, bo Alexis na pewno wszystkiego nie zje, nie obchodziło nas ile to wyniesie musieliśmy to mieć, nasze kubki smakowe chciały już doznać rozkoszy, ale Alexis zapewne najbardziej.
Po wyjściu ze sklepu skierowaliśmy się od razu do auta i wrzuciliśmy torby do bagażnika.
-Zadowoleni z zakupów ? - zapytałem i odpaliłem silnik, po czym zacząłem jechać do szpitala.
-Zadowoleni i to ja Blaze'a. Już nie mogę się doczekać kiedy te cukierki wylądują w moich ustach - George nie mógł przestać fantazjować o tych pysznościach.
-George wiesz co mam pomysł ! - Allan pisnął jak baba i zaczął kopać mnie w siedzenie.
-Gnoju spokój ! - wrzasnąłem na niego, bo nie przestawał. I jak ja mam prowadzić kiedy otacza mnie tylu idiotów ? No właśnie nie wiadomo, i że ja mam tak codziennie ehhhh.
-Kupimy jutro dwa wózki cukierków i będziemy w nich pływać !
-Allan dobrze się czujesz ? - nie mogłem uwierzyć w to co powiedział.
-Ale słuchajcie ! potem to zjemy !
-Debilu nie będę jadł cukierków które dotykał twój kutas - George stuknął go w czoło i przekręcił oczami. Też bym tak zareagował, a nawet gorzej.
-Ej no, ale przecież ja zjem swoje, wy swoje - Allan strzelił smutasa i udawał małe dziecko.
-Japiedole ! - krzyknąłem. - Gorzej niż dzieci serio, uspokójcie się i tak poza tym jesteśmy już na miejscu, więc zachowujcie się i bądźcie cicho.
*** Z perspektywy Nialla ***
-Alexis kochanie - wyszeptałem kiedy zobaczyłem, że jej zielone ślepia wpatrują się we mnie i pojawia się w nich przezroczysta ciesz.
-Tak bardzo za Tobą tęskniłem. Bałem się o Ciebie strasznie, przepraszam.
-Za co ? - jej ochrypły głos dotarł do moich uszów, był dla mnie ukojeniem.
-Za to, że jesteś tutaj, leżałaś nieprzytomna przez kilkanaście dni i jesteś w takim stanie - spuściłem głowę w dół i westchnąłem.
-Skarbie to nie twoja wina, pamiętam tylko, że Jeleń wbiegł nam na drogę i zderzenie, ale naprawdę nie obwiniaj się. K-k-kocha-a-am Cię - leciutko się zająkała, ale te dwa słowa znaczył dla mnie bardzo wiele.
-Ja Ciebie też - przysunąłem się do niej i złączyłem nasze usta w jedność.. Składałem na jej mięciutkich wargach lekkie i przepełnione uczuciem, pożądaniem pocałunki. Tak bardzo jej pragnę.
-Tak bardzo się cieszę, że wróciłaś - dyszałem - Moja księżniczko.
-Niall - zarumieniła się leciutko. Można to było zauważyć z łatwością, gdyż jej cera była bardzo jasna od pobytu w szpitalu, osłabienia.
-Jesteś moją księżniczką i zawsze nią będziesz, moje słoneczko na niebie, moja gwiazda - zagwizdałem i złożyłem ponownie pocałunek, ale na jej czole. Wtedy przegryzła wargę.
-Kochanie nie rób tego - puściłem jej oczko.
-Czego ? - zdziwiona przekręciła głowę na bok i spojrzała na mnie jak na debila.
-Tego zacząłem ją naśladować.
-Pacan - przewróciła na mnie oczami i znowu przegryzła wargę.
-Serio ? - uśmiechnąłem się.
-Serio, serio.
-Dobra koniec tego idę po lekarza, zaraz wracam.
Idąc korytarzem nie mogłem przestać się uśmiechać, zapewne wyglądałem ja debil, ale w tamtej chwili to mnie nie obchodziło. Najważniejsze było to, że Alexis się wybudziła i jest tu teraz ze mną.
-Doktorze ? - wszedłem do pomieszczenia, w którym przebywał.
-Słucham Pana ?
-Moja dziewczyna, Alexis, która była w śpiączce wybudziła się - nie czekałem na jego odpowiedź, ponieważ od razu wstał i wybiegł z pokoju, wołając przy tym dwie pielęgniarki i skierował się do Niej.
Nie chcąc biec, bo zaraz by było, że nie przestrzegam zasad i mogę zrobić komuś krzywdę po prostu szedłem, ale w dość szybkim tempie. Kiedy dotarłem pod drzwi i je pchnąłem doznałem szoku, w pomieszczeniu byli Allan, George, Blaze, Dwayne, Alex i rzucali się słodyczami w towarzystwie doktora - stanąłem w drzwiach jak słup i nie wiedziałem co powiedzieć, to było dziwne.
-Eaaaa co tu się dzieje ? - w końcu wydusiłem coś z siebie.
-Niall ! - Allan podbiegł do mnie i rzucił mi się na szyje.
-Ocipiałeś ! - warknąłem na niego - Wszystko z nim dobrze Blaze ? - On tylko wzruszył ramionami i usiadł na fotelu.
Panował tu istny chaos, ale cóż nie mogłem nic na to poradzić, nawet doktor się poddał, zrobił to co miał zrobić i wyszedł mówiąc mi przy tym, że wszystko jest w porządku.
-Widzę, że masz już zajęcie - podszedłem do mojej dziewczyny i poczochrałem ją po głowie, na co ta się oburzyła i rzuciła we mnie garścią słodyczy.
-Ejj za co to ?!
-Za to, że jesteś takim dupkiem i zniszczyłeś mi fryzurę - parsknęłam i zaczęła jeść.
-Cofnij to.
-Nie.
-Cofnij.
-Nie.
-Ostatni raz mówię cofnij to.
-Nieeeee.
-To teraz pożałujesz, zacząłem ją gilgotać.
-Cofnij - powiedziałem w miedzy czasie.
-Niee-e--eeeee Nialllllll.
-Poddajesz się - zapytałem po chwili, ale ta nie chciała ustąpić.
-T-t-ttyyy by-yyyy--dd-ddlaku
-Bydlakiem jestem mówisz ? W takim razie teraz będzie jeszcze gorzej - doprowadziłem ją do takiego śmiechu, że cukierki, które miała w buzi poleciały prosto na mnie i znalazły się także w moich włosach.
W sali nastała cisza, ale nie na długo, bo już po chwili każdy się ze mnie śmiał i gratulował Alexis tego wybryku.
-Łohoo - zdziwiony usiadłem koło niej i udawałem urażonego.
-Ośmieszyłaś mnie, moje życie właśnie legło w gruzach, porażka - starałem się być jak najbardziej poważny i udało mi się.
-Skarbie przepraszam - dostałem całusa w policzek.
-Następnym razem Cię dorwę - wyszeptałem.
-Nie wątpię - ugryzła mnie w ucho i po chwili złożyła delikatny pocałunek na moich ustach.
-Kochamy was ! - Alex wskoczył na szpitalne łóżko i zaczął tańczyć. Niezapomniany dzień.
*** Dzień później ***
Przełożyliśmy akcję na za tydzień, chcieliśmy odpocząć i spędzić trochę czasu z Alexis, dzisiaj ma wyjść ze szpitala, jest w bardzo dobrym stanie i nic złego już jej nie grozi.
-Skarbie podasz mi mój telefon ? - brunetka ubierając buty poprosiła mnie.
-Oczywiście - podszedłem do stolika i podniosłem białego AJ PHONA - łap rzuciłem jej go, a ona złapała go jedną ręką w mgnieniu oka. Ahh ten jej refleks.
-Gotowa ? - zapytałem po chwili biorąc do ręki torbę z jej rzeczami.
-Gotowa - podskoczyła do góry i wybiegła z sali, pomimo tego, że wczoraj się wybudziła już dzisiaj była okazem zdrowia. Niesamowita dziewczyna.
-Alexis czekaj, muszę jeszcze zajść do doktora.
Nie zwlekając ani chwili dłużej poszedłem do znanego mi już dobrze pomieszczenia i pożegnałem się ze starszym mężczyzną i podziękowałem mu za opiekę nad moją dziewczyną.
-Kochanie gdzie jesteś ! - zacząłem biec w stronę holu.
- A tutaj buuu - wyskoczyła zza ściany, przez co torby wypadły mi z dłoni i upadłem na tyłek.
-Auuaaa - suknąłem i wybuchłem niepohamowanym śmiechem.
-Jezu przepraszam Niall - przykucła obok mnie.
-Nic się nie stało, ale wiesz następnym razem nie strasz mnie tak - objąłem ją wokoło tali i przyciągnąłem do siebie.
-Niegrzeczna jesteś mrrrr.
-Niall dupku ! - odepchnęła mnie od siebie i wstała, ja zrobiłem to samo, lecz zajęło mi to trochę więcej czasu.
-Przepraszam - wziąłem jej dłoń i udaliśmy się do wyjścia. Moja bryka stała tam gdzie powinna. Otworzyłem drzwi i wpuściłem Ją do środka i je zatrzasnąłem, obszedłem auto i sam wsiadłem do środka. Odpaliłem silnik i zacząłem jechać.
*** Z perspektywy Alexis ***
Nie mogłam uwierzyć w to co się stało, ten wypadek i śpiączka. Masakra, ale nie da się tego cofnąć. Strasznie się ciesze, że mój chłopak był cały czas przy mnie i nie zostawił mnie samej, kiedy się wybudziłam chciałam od razu rzucić mu się w ramiona i go wycałować, kiedy przyszli chłopcy poczułam się naprawdę kochana i ważna. Miłe powitanie.
Dzisiaj wyszłam ze szpitala, a dokładniej przed chwilą. Już nie mogłam się doczekać kiedy wejdę do domu zjem coś i położę się w ciepłym i wygodnym łóżku, w sumie minęło sporo czasu, ale ja czuje się tak jakby nie było mnie tylko jeden dzień, cóż śpiączka robi swoje.
Po zaparkowaniu auta Niall wysiadł pierwszy i zanim się obejrzałam otworzył drzwi od mojej strony i podając mi dłoń pomógł mi wysiąść. Razem szliśmy w kierunku domu, gdzie czekali na nas wszyscy. Pomimo złamanej nogi, o której cały czas zapominam, rozcięciu i ranach na twarzy wszystko było w porządku.
-Panie przodem - Horan przepuścił mnie pierwszą. Czy ja o czymś nie wiem ? Chyba Niall Horan trochę się zmienił, ale pasuje mi to.
-Dziękuje.
-Siemka gołąbeczki - wszyscy przywitali nas miło.
-Cześć.
-Emm Niall nie wiem co mam robić - lekko zagubiona wyszeptałam mu do ucha.
-Chłopcy ktoś tu zapomniał jak to jest być w domu i jak się zachowywać.
-Ejjj no Alexis bez przesady wszystko jest jak dawniej siadaj na kanapie i zaraz przyniesiemy Ci naleśniki z nutellą i cukierkami.
-Serio ? nie za dużo już tych cukierków ? - już bardziej pewna siebie powiedziałam i usiadłam obok Allana.
-Nieeee. Uwierz nam mała w tym domu nigdy mało nam słodyczy - George zaczął śmiesznie machać brwiami i wpatrywać się we mnie. Wybuchłam nie pohamowanym śmiechem widząc te jego wygłupy. Tutaj każdy umie mnie pocieszyć i rozbawić. Jak ja się cieszę, że już wróciłam.
-Dobra dawaj mi tu te naleśniki ! - machnęłam ręką i wtedy wszyscy zawyli.
- Dobra dziewczynka - nagle usłyszałam przy moim uchu szept, szept Nialla.
-Raczej niegrzeczna skarbie- odwróciłam się i pocałowałam go w usta - Też Cię kocham - szeroko sie uśmiechnęłam i klepnęłam Allana w udo.
-Auaaa za co to ? - zszokowany popatrzył się na mnie i czekał na wytłumaczenie.
-A za nic, to taki prezent Alllllaaaaannniiiieee -jego imię wypowiedziałam powoli i każdą literę przedłużałam.
-Ahhhaaaaa Alllleeeexxxxiiissss ..
-Coś jeszcze ? - wystawiłam mu język.
-Niiiieeee
-To dobrze, bo chyba nie chcesz oberwać z mojego gipsu ?
-Raaaa-Raczej nie - pogładził mnie po ramieniu i skierowałam swoją twarz w stronę Alexa. Hymm Allan i Alex detektywi.. Nie lepsze będzie to Allanexis i partnerzy,
-Ejj ludzie słuchajcie mam coś fajnego ! - KRZYKNĘŁAM.
-co ?
-coooo ?
-cooo masz ?
-Ćsiii słuchajcie to jest ogólnie na Allana i Alexa. A więęęęccc - przedłużałam.
-Alexiisss dawaj szybko siku mi się chcę - wyszeptał biedny Blaze.
-No ok, ok szczoszku.
-Przegiełaś. Niall jak wrócę, lepiej ją chroń bo dozna mocy mojego żelu do włosów - Niall tylko się zaśmiał i pokiwał głową.
-Ochronie Cię kocie.
-Dobrze kocurze.
-Haloo ? miałaś coś nam powiedzieć.
-A no tak, a więc.... Allanexis i partnerzy to od dziś Alex i Allan.
-EEE chujowe mała - odezwali się chłopcy, a dokładniej ta dwójka.
-Sami jesteście chujowi - parsknęłam i kopnęłam jednego w nogę.
-Auuuaa suka.
-Ej,ej, ej nie pozwalaj sobie stary to moja dziewczyna - Niall podszedł do Allana i przygwoździł go do ściany. Zabolało mnie to wyzwisko, ale było powiedziane chyba bardziej w zabawnym geście.
-Niall, daj spokój on nie mówił tego na serio prawda ? - pokiwał tylko głową.
-Tak na pewno, przepraszam, poniosło mnie Alexis, jesteś zajebista, a to, to było nieporozumienie. Jeszcze raz przepraszam. Zgoda stary ? - te pytanie skierował do mojego chłopaka.
-Zgoda, a teraz siadaj na kanapie i siedź hah.
Reszta wieczoru mijała nam bardzo miło. Naleśniki, filmy, gry wszystko było idealne, po pewnym czasie odpłynęłam.
____________________________________________________________
Hejj ;** sorki za opóźnienie, ale niestety nie dałabym rady dodać wcześniej. W sumie i tak krótki, ale nie mogę więcej napisać, bo muszę iść spać :( jutro mam zawody, a muszę się wyspać :)
Kocham was ;**
jak wam sie podoba nowy rozdział :)
to już 25 !!!
dziękuje za dużo wejść skarby :)
czwartek, 7 listopada 2013
WAŻNE ! informacja
KOCHANI PRZEPRASZAM ZA TAK DŁUGIE OPÓŹNIENIE :( W TĄ SOB MIAŁAM NAPISANY JUŻ NOWY ROZDZIAŁ ALE NIE DO KONCA I TERAZ W TYM TYGODNIU MIAŁAM BARDZO DUŻO SPRAWDZIANÓW, KARTKÓWEK I TRENINGI NIE WYRABIAM/ŁAM PRZEPRASZAM DODAM JUTRO NA PEWNO ;* MAM NADZIEJĘ, ŻE SIĘ NIE GNIEWACIE ?
piątek, 25 października 2013
Rozdział 24
Scena 18 +
*** Z perspektywy Nialla ***
Nie mogłem doczekać się już jutrzejszego dnia. Chciałem jak najszybciej dorwać Dana i Stevena. Przez nich moje życie wywróciło się do góry nogami, jak i życie Alexis, Georga, Allana i Blaze'a, oraz reszty paczki. Zero spokoju, odpoczynku, zero, ciągle jakieś kłopoty i wydarzenia, które nie należą do tych dobrych. Wszystko się wali. Powoli tracę wszystkich, załamuje się.... i ten wypadek. To najgorsze co się dotychczas chyba przytrafiło. Przez tych drani, moja Alexis leży w śpiączce, w sumie to można powiedzieć, że to także moja wina, mogłem uważać jak jechałem, nie rozmawiać przez telefon... mogłem, ale tego nie zrobiłem i teraz jest jak jest.
Już od ponad dwóch godzin siedzę przy Niej i całuje ją czule po dłoniach, szeptam czułe słówka, błagam by się wybudziła. Chciałbym ujrzeć teraz jej cudowne oczy, usłyszeć Jej leciutki głos, przytulić Ją, ale nie mogę, leży tuż obok mnie i się nie rusza, na sali słychać tylko pikanie maszyny podtrzymującej Jej aktualnie przy życiu. Boje się, że w końcu usłyszę nierówne i szybkie pikanie, że stracę najważniejszą osobę w moim życiu na zawsze... To mnie już przytłacza, dobija, morduje. Czuje się pokonany, nieobecny, ból rozrywa mnie od środka.......
-Alexis błagam wróć do mnie.... proszę nie zostawiaj mnie tu samego, proszę...... - siedząc na krześle, zacząłem mówić, a jedna łza wydostała się z mojego oka, powolnie spłynęła po moim rozgrzanym policzku nierówno, a po chwili już jej nie było, zniknęła, nigdy nie wróci.
-Proszę Pana, czas wrócić na swoją salę - do pomieszczenia wszedł dość wysoki mężczyzna, wychudzony z białą czupryną i brodą, ubrany w swój służbowy fartuch z notatnikiem i długopisem w dłoni.
-Mogę zostać ? Nie chce Jej zostawiać tu samej, boje się o Nią, nie chce żeby była tu sama, bez nikogo. Proszę mi pozwolić tu zostać, to dla mnie ważne - wyszeptałem cicho i spojrzałem w jego stronę. Na jego twarzy pojawiła się mała zmarszczka, a po chwili kąciki jego ust uniosły się ku górze i powiedział :
-Dobrze, ale proszę zachowywać się cicho i w razie gdyby zechciał Pan położyć się spać, zając łóżko obok swojej dziewczyny - wyszedł z sali nie obracając się w moją stronę.
Cieszyłem się, że mogłem tu zostać. Na chwilę się uspokoiłem i odpłynąłem.....
*** 3 godziny później ***
Przebudziłem się około 2 w nocy na kolanach Alexis. Przetarłem oczy dłonią i popatrzyłem na nią. Każdy inny człowiek pomyślałby zapewne, że śpi, ale tak nie było, niestety.
-Obiecuje Ci, że już nigdy nic złego Ci się nie przydarzy, będziemy żyli szczęśliwi i bez żadnych kłopotów, a jak jakieś będą, to szybko się ich pozbędziemy z chłopakami.
-Dobranoc - pocałowałem Ją w policzek i ułożyłem głowę przy Jej piersi - Kocham Cię.
*** Z perspektywy Blaze'a ***
Czytając pamiętnik tego psychopaty nie wiedziałem co mam już o tym wszystkim sądzić. To było chore, on był chory. Jak można wypisywać rzeczy typu " Zerznął bym Ją jak psa, nie mogłaby następnego dnia ustać na nogach " czy " Jej usta nadają się do wszystkiego, na pewno umie robić nimi dobrze " Żaden normalny człowiek nie wypisuje takich rzeczy, nie planuje gwałtu i innych rzeczy związanych na kobietach.
Nie chcąc już dłużej czytać tego gówna rzuciłem ten pamiętnik w kąt pokoju i położyłem się na łóżku i zacząłem obmyślać plan.
Najpierw zbadamy teren, następnie podzielimy się na grupy 3-4 osobowe. Kiedy to zrobimy okrążymy stary magazyn, czterech chłopców, którzy są najszybsi i najsprytniejsi postarają się rozmieścić na budynku bomby, kiedy to zrobią wysadzimy magazyn razem z tymi bydlakami w powietrze, jeżeli ktoś z zewnątrz będzie starał się nam przeszkodzić, straci życie. To już nie jest zabawa, to jest walka na śmierć i życie.
Po ułożeniu sobie wszystkiego w głowie podniosłem się z łóżka i udałem do łazienki w celu wzięcia ciepłego prysznica.
Zarzuciłem ręcznik i bieliznę przez ramię i wszedłem do pomieszczenia. Zrzuciłem z siebie brudne ubrania i wrzuciłem je do brudnika. Wypadałoby za niedługo zrobić pranie, ale to później.
Kiedy znalazłem się w środku kabiny, zasunąłem drzwiczki i odkręciłem wodę. Krople zaczęły spływać po całym moim ciele, odprężając je i dając ukojenie, chwilę relaksu. Tego właśnie potrzebowałem. Chciałem się odciąć chociaż na chwilę od tych wszystkich problemów i mi się udało.
Mięśnie na moim ciele napinały się i rozluźniały. Piana spływała po moim nagim torsie i zabierała ze sobą całe zło i problemy. Czułem się inaczej, dobrze. Kiedy zakręciłem wodę, wyszedłem z kabiny i obwinąłem sobie ręcznik wokoło moich klejnotów i bułeczki. Przez chwilę wszystko było dobrze, lecz pięć minut później znowu przypomniałem sobie o pamiętniku Dana i o mało co nie zwymiotowałem na lustro wiszące przede mną . Obleśna sprawa.
Wychodząc z łazienki przejechałem dłonią po mokrych włosach i poczochrałem je, aby były w nieładzie.
Nie zważając na nic położyłem się do łóżka, lecz najpierw zdjąłem ręcznik ze swojego ciała i założyłem czyste bokserki.
Nakryty kołdrą głośno westchnąłem i zamknąłem oczy, by po chwili odpłynąć w krainę Morfeusza.
*** Z perspektywy Nialla ***
-Proszę Pana czas wstawać, musi pan wyjść - ktoś potrząsał mną, ale ja nie reagowałem.
-Zaraz - wybuczałem i schowałem głowę bardziej w ciało mojej dziewczyny, znaczy wtuliłem się w nią i ziewnąłem.
-Przykro mi, ale musi Pan wstać teraz, musimy zbadać Pańską dziewczynę i sprawdzić czy wszystko jest z nią w porządku, może Pan opuścić salę, lub usiąść na kreślę i poczekać, aż wykonamy wszystkie badania.
-Która godzina ? - otworzyłem jedno oko i odwróciłem głowę w stronę lekarza, bo kto inny jak nie on mógłby mnie obudzić ? no właśnie nikt.
- piąta proszę Pana - kiedy to powiedział o mało co nie spadłem z łóżka. Piąta ?! Serio ? Kto normalny wstaje o piątej, budzi przy okazji innych ludzi i nie daje im żyć ? Chyba popaprany lekarz, który nie ma swojego własnego prywatnego życia. Ahh ten doktorek zwala z nóg.
Niechętnie podniosłem się do pozycji siedzącej, a następnie wstałem i udałem się na krzesło, które stało w rogu pokoju o białych ścianach.
-Dziękuje - odparł i zaczął badać Alexis z jakąś pielęgniarką, która wyglądała jak dziwka i myślała tylko o tym, jakby by kogoś tu przelecieć i rozmarzała o sexie czy dildo*
ehhh te teraźniejsze pielęgniarki.
-I co z nią ? - zapytałem po chwili.
-Wszystko w porządku, a nawet lepiej, ponieważ jej stan zdrowia się polepsza, możemy się spodziewać, że wybudzi się ze śpiączki już za kilka dni.
-Naprawdę ?
-Tak, miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i Pana ukochana za niedługo się wybudzi.
-Dziękuje - uśmiechnąłem się i spojrzałem na pielęgniarkę, która ciągle mi się przyglądała. Oblizała swoje czerwone usta językiem i puściła mi oczko.Ohyda.
-Panie doktorze zmienię naszej pacjentce kołdrę i uzupełnię płyny - powiedziała tym swoim piskliwym głosikiem i wyszczerzyła te białe kły w jego stronę.
-Dobrze Anastazjo, nie śpiesz się - skinął w jej stronę głową i po chwili nie było go już w pomieszczeniu.
-Ile masz lat ? - zapytała mnie.
-Wystarczająco dużo - westchnąłem i wyjąłem telefon z kieszeni, żeby nie patrzeć się w jej stronę i pokazać, że nie jestem zainteresowany.
-Hymmm ciekawa odpowiedź. Długo jesteście parą z tą laską ? - co ona w ogóle mówi ?! i poco jej to do wiedzy ? na litość boską, co to jakiś wywiad ? I niech nie mówi laską, to moja dziewczyna, a nie laska.
-Zacznijmy od tego, że to jest moja "dziewczyna " nie laska, a po drugie co Panią to interesuje ?
-A interesuje bardzo chłopcze.
-To ciekawe - parsknąłem cicho pod nosem i wróciłem do bawienia się moim telefonem, który był ciekawszy od tej wścibskiej baby.
-Na pewno masz inne dziewczyny i zdradzasz ją, nie wyglądasz na takiego chłopaka, który poświęca czas tylko jednej kobiecie. Jesteś zbyt dojrzały na tą o tutaj - wskazała palcem na Alexis. Wkurwiłem się. - Może masz ochotę na mały numerek w jakiejś sali, albo w składziku ? - zapytała, wtedy wpadłem na pomysł, wiem że to chamskie, ale zasłużyła sobie. Oczywiście chciałem jej teraz wszystko wygarnąć, lecz mój plan będzie o wiele gorszy.
-Hymmm masz rację Anastazjo - uśmiechnąłem się do niej uwodzicielsko. A co do numerku to z przyjemnością wejdę w Ciebie i sprawię Ci taką przyjemność, że będziesz prosiła o więcej, następnie zatopię swój język w twojej perełce i posmakuje Cię, będziesz jęczała z podniecenia. Dostaniesz takiego orgazmu, jakiego jeszcze nigdy nie miałaś. Mój penis będzie w Tobie, a ja będę poruszał się tak szybko, że dojdziesz w mgnieniu oka. Wyrucham Cię jak najlepiej potrafię uwierz - poruszyłem brwiami i zbliżyłem się do niej, po czym złapałem ją za tyłem i leciutko uszczypnąłem, następnie przejechałem po jej kobiecości i wyszeptałem przy uchu :
-Jesteś moja - nabrała się od razu. Udaliśmy się w głąb pokoju i kazałem jej się rozebrać i usiąść na fotelu. Kiedy to zrobiła o mało co nie rzygnąłem jej w twarz, ta obwisła skóra. Masakra.
-Pięknie wyglądasz - uśmiechnąłem się i przejechałem swoim językiem po ustach - A teraz zawiąż sobie oczy tą chustą i nie podglądaj, mam dla Ciebie niespodziankę.
-Zaraz wrócę, a Ty w tym czasie spraw sobie przyjemność swoimi dłońmi, palcami.
-Dobrze kochaniutki - o mało co nie wybuchłem śmiechem, kiedy wyszedłem z pomieszczenia. Mója zemsta jest słodka.
Poszedłem do gabinetu lekarzy i poprosiłem, żeby sprawdzili co z moją dziewczyną i kiedy wejdą do sali zobaczą Anastazję, która siedzi na fotelu i jęczy jak krowa.
-Już idziemy - powiedzieli wszyscy w tym samym czasie. Poruszałem się za nimi, już nie mogłem się doczekać, kiedy to zobaczą.
-3,2,1 i już - wyszeptałem sam do siebie, tak żeby nikt mnie nie usłyszał.
-Ohhhhh....ahhhhhh - Anastazja wydawała z siebie odgłosy podniecenia.
-Kochanie jesteś już, kochanie ? -zaczęłam mówić kiedy usłyszała, że ktoś wszedł do sali.
Skarbie ? dłużej nie wytrzymam bierz mnie ! - krzyknęła, a ja wtedy wybuchłem śmiechem, nie mogłem się powstrzymać, a miny lekarzy ? bezcenne. Stali wryci i przypatrywali się całemu temu przedstawieniu.
-W tej chwili proszę się zakryć i udać się do dyrektora obleśna kobieto ! - krzyknął jeden z nich.
-Czy nie jest Pani wstyd ? Jeszcze w sali, gdzie leży młoda dziewczyna w śpiączce, a jej chłopak się o nią martwi ? Czy chciała go Pani może uwieść ? - zapytał łysy. Zatkało ją, widziałem, że się zawstydziła. Zdjęła od razu z oczu opaskę i zakryła ciało ręcznikiem, który leżał najbliżej niej, zadbałem o to, żeby jej ciuchy wylądowały na drugim końcu pokoju.
-Ja...jaaa..to nie tak - wyjąkała po chwili.
-A jak ? Jak nam to Pani wytłumaczy ?
-Nie.... nie wiem - wyszeptała i schowała głowę w kolana.
-Niech się Pani ubierze - rzucili jej ubrania i zaprowadzili do pomieszczenia dla pielęgniarek.
-Przepraszam Pana za ten incydent to już się nigdy nie powtórzy - zostałem przeproszony przez brodatego.
-Mam taką nadzieję, tutaj powinno być spokojnie, ja się tu martwię o moją dziewczynę, a tu nagle wchodzę i widzę taki odrażający widok. Tak być nie może - powiedziałem poważnie i zrobiłem wkurzoną minę.
-Przepraszamy najmocniej. Jakoś to Panu wynagrodzimy - westchnął i opuścił pomieszczenie.
Od razu napisałem chłopakom co zrobiłem i jak upokorzyłem tą babę. Niezła akcja. Nikt nie będzie obrażał mojej kobiety.
-Alexis szkoda, że tego nie widziałaś, ale nie powiem Ci o tym, bo zabiłabyś mnie - złapałem Ją za dłoń i znowu siedziałem wpatrując się w jej piękną twarz.
*** Z perspektywy Blaze'a ***
Około szóstej dostałem sms'a od Nialla. Napisał w nim o tym jak upokorzył jakąś Anastazję w szpitalu. Zuch chłopak. Zasłużyła sobie na takie coś. Jak opowiem o tym chłopakom to chyba wybuchną śmiechem od razu.
Przebudzony wstałem z łóżka i poszedłem ogarnąć się do toalety. Po okołu piętnastu minutach wyszedłem z niej i zszedłem do kuchni, gdzie przebywała już reszta paczki i wcinała jajecznicę z pomidorem. Na blacie stała porcja dla mnie.
-Siema ! - krzyknąłem przez śmiech i zabrałem się za jedzenie.
Co się stało, że jesteś taki wesoły ?- George spytał, idąc w moją stronę razem z Allexem.
-Halooo ? - George zawołałam i rzucił we mnie szmatą do wycierania kurzów.
-Spokojnie - odrzuciłem mu ją - Dostałem sms'a od Nialla i tak urządził taką babkę, że szkoda słów. Czytajcie na głos, żeby inni słyszeli - podałem im komórkę i wziąłem łyka wody, który po chwili wyplułem ze śmiechu..
-O kurde ! - krzyknął Allan.
-Ale jajca, ale ma przypał ta typa ! - George dodał szybko, spoglądając na ekran komórki, a potem na mnie.
-Erm, cóż, Niall ma niezłe poczucie humoru - przyznałem i wziąłem kęs jajecznicy do buzi, żeby chociaż na chwilę się uspokoić. Chciałem już coś powiedzieć, ale przeszkodził mi w tym dzwoniący telefon.
-Halo ?
-Blaze, Alexis.....
____________________________________________________________________________________
* DILDO - Sztuczny penis do masturbacji
Hej kochani ;** jak tam ?
Jezu mam teraz tyle na głowie, szkoła, nauka, dodatkowy angielski, treningi masakra ! Ale co poradzić takie życie :) A jak wam idzie w szkole ? Macie jakieś jedynki, dwójki, lub trójki ? ja niestety mam 3x jedynke 2x dwójki i 3x trójki :D a tak to same piątki, muszę to poprawić ogólnie grrr :(
A CO DO ROZDZIAŁU :)
PODOBA SIĘ WAM ? JEZU HAHA SORY ZA TĄ SYTUACJE Z TĄ BABKĄ AHAHA TO JAKIEŚ CHORE, ALE CÓŻ MUSIAŁAM TO NAPISAC HAHA :D głupia krowa co nie ?
Jak myślicie uda się akcja ? Zabiją tych drani ? Co się stało z Alexis, ze Niall zadzwonił do Blaze'a ?
to już w następnym rozdziale :)
Za tydzień nowy rozdział koty, ale dodam go jeżeli pojawi się pod tym rozdziałem 10 komentarzy i więcej :)
papa KOCHAM WAS ;**
*** Z perspektywy Nialla ***
Nie mogłem doczekać się już jutrzejszego dnia. Chciałem jak najszybciej dorwać Dana i Stevena. Przez nich moje życie wywróciło się do góry nogami, jak i życie Alexis, Georga, Allana i Blaze'a, oraz reszty paczki. Zero spokoju, odpoczynku, zero, ciągle jakieś kłopoty i wydarzenia, które nie należą do tych dobrych. Wszystko się wali. Powoli tracę wszystkich, załamuje się.... i ten wypadek. To najgorsze co się dotychczas chyba przytrafiło. Przez tych drani, moja Alexis leży w śpiączce, w sumie to można powiedzieć, że to także moja wina, mogłem uważać jak jechałem, nie rozmawiać przez telefon... mogłem, ale tego nie zrobiłem i teraz jest jak jest.
Już od ponad dwóch godzin siedzę przy Niej i całuje ją czule po dłoniach, szeptam czułe słówka, błagam by się wybudziła. Chciałbym ujrzeć teraz jej cudowne oczy, usłyszeć Jej leciutki głos, przytulić Ją, ale nie mogę, leży tuż obok mnie i się nie rusza, na sali słychać tylko pikanie maszyny podtrzymującej Jej aktualnie przy życiu. Boje się, że w końcu usłyszę nierówne i szybkie pikanie, że stracę najważniejszą osobę w moim życiu na zawsze... To mnie już przytłacza, dobija, morduje. Czuje się pokonany, nieobecny, ból rozrywa mnie od środka.......
-Alexis błagam wróć do mnie.... proszę nie zostawiaj mnie tu samego, proszę...... - siedząc na krześle, zacząłem mówić, a jedna łza wydostała się z mojego oka, powolnie spłynęła po moim rozgrzanym policzku nierówno, a po chwili już jej nie było, zniknęła, nigdy nie wróci.
-Proszę Pana, czas wrócić na swoją salę - do pomieszczenia wszedł dość wysoki mężczyzna, wychudzony z białą czupryną i brodą, ubrany w swój służbowy fartuch z notatnikiem i długopisem w dłoni.
-Mogę zostać ? Nie chce Jej zostawiać tu samej, boje się o Nią, nie chce żeby była tu sama, bez nikogo. Proszę mi pozwolić tu zostać, to dla mnie ważne - wyszeptałem cicho i spojrzałem w jego stronę. Na jego twarzy pojawiła się mała zmarszczka, a po chwili kąciki jego ust uniosły się ku górze i powiedział :
-Dobrze, ale proszę zachowywać się cicho i w razie gdyby zechciał Pan położyć się spać, zając łóżko obok swojej dziewczyny - wyszedł z sali nie obracając się w moją stronę.
Cieszyłem się, że mogłem tu zostać. Na chwilę się uspokoiłem i odpłynąłem.....
*** 3 godziny później ***
Przebudziłem się około 2 w nocy na kolanach Alexis. Przetarłem oczy dłonią i popatrzyłem na nią. Każdy inny człowiek pomyślałby zapewne, że śpi, ale tak nie było, niestety.
-Obiecuje Ci, że już nigdy nic złego Ci się nie przydarzy, będziemy żyli szczęśliwi i bez żadnych kłopotów, a jak jakieś będą, to szybko się ich pozbędziemy z chłopakami.
-Dobranoc - pocałowałem Ją w policzek i ułożyłem głowę przy Jej piersi - Kocham Cię.
*** Z perspektywy Blaze'a ***
Czytając pamiętnik tego psychopaty nie wiedziałem co mam już o tym wszystkim sądzić. To było chore, on był chory. Jak można wypisywać rzeczy typu " Zerznął bym Ją jak psa, nie mogłaby następnego dnia ustać na nogach " czy " Jej usta nadają się do wszystkiego, na pewno umie robić nimi dobrze " Żaden normalny człowiek nie wypisuje takich rzeczy, nie planuje gwałtu i innych rzeczy związanych na kobietach.
Nie chcąc już dłużej czytać tego gówna rzuciłem ten pamiętnik w kąt pokoju i położyłem się na łóżku i zacząłem obmyślać plan.
Najpierw zbadamy teren, następnie podzielimy się na grupy 3-4 osobowe. Kiedy to zrobimy okrążymy stary magazyn, czterech chłopców, którzy są najszybsi i najsprytniejsi postarają się rozmieścić na budynku bomby, kiedy to zrobią wysadzimy magazyn razem z tymi bydlakami w powietrze, jeżeli ktoś z zewnątrz będzie starał się nam przeszkodzić, straci życie. To już nie jest zabawa, to jest walka na śmierć i życie.
Po ułożeniu sobie wszystkiego w głowie podniosłem się z łóżka i udałem do łazienki w celu wzięcia ciepłego prysznica.
Zarzuciłem ręcznik i bieliznę przez ramię i wszedłem do pomieszczenia. Zrzuciłem z siebie brudne ubrania i wrzuciłem je do brudnika. Wypadałoby za niedługo zrobić pranie, ale to później.
Kiedy znalazłem się w środku kabiny, zasunąłem drzwiczki i odkręciłem wodę. Krople zaczęły spływać po całym moim ciele, odprężając je i dając ukojenie, chwilę relaksu. Tego właśnie potrzebowałem. Chciałem się odciąć chociaż na chwilę od tych wszystkich problemów i mi się udało.
Mięśnie na moim ciele napinały się i rozluźniały. Piana spływała po moim nagim torsie i zabierała ze sobą całe zło i problemy. Czułem się inaczej, dobrze. Kiedy zakręciłem wodę, wyszedłem z kabiny i obwinąłem sobie ręcznik wokoło moich klejnotów i bułeczki. Przez chwilę wszystko było dobrze, lecz pięć minut później znowu przypomniałem sobie o pamiętniku Dana i o mało co nie zwymiotowałem na lustro wiszące przede mną . Obleśna sprawa.
Wychodząc z łazienki przejechałem dłonią po mokrych włosach i poczochrałem je, aby były w nieładzie.
Nie zważając na nic położyłem się do łóżka, lecz najpierw zdjąłem ręcznik ze swojego ciała i założyłem czyste bokserki.
Nakryty kołdrą głośno westchnąłem i zamknąłem oczy, by po chwili odpłynąć w krainę Morfeusza.
*** Z perspektywy Nialla ***
-Proszę Pana czas wstawać, musi pan wyjść - ktoś potrząsał mną, ale ja nie reagowałem.
-Zaraz - wybuczałem i schowałem głowę bardziej w ciało mojej dziewczyny, znaczy wtuliłem się w nią i ziewnąłem.
-Przykro mi, ale musi Pan wstać teraz, musimy zbadać Pańską dziewczynę i sprawdzić czy wszystko jest z nią w porządku, może Pan opuścić salę, lub usiąść na kreślę i poczekać, aż wykonamy wszystkie badania.
-Która godzina ? - otworzyłem jedno oko i odwróciłem głowę w stronę lekarza, bo kto inny jak nie on mógłby mnie obudzić ? no właśnie nikt.
- piąta proszę Pana - kiedy to powiedział o mało co nie spadłem z łóżka. Piąta ?! Serio ? Kto normalny wstaje o piątej, budzi przy okazji innych ludzi i nie daje im żyć ? Chyba popaprany lekarz, który nie ma swojego własnego prywatnego życia. Ahh ten doktorek zwala z nóg.
Niechętnie podniosłem się do pozycji siedzącej, a następnie wstałem i udałem się na krzesło, które stało w rogu pokoju o białych ścianach.
-Dziękuje - odparł i zaczął badać Alexis z jakąś pielęgniarką, która wyglądała jak dziwka i myślała tylko o tym, jakby by kogoś tu przelecieć i rozmarzała o sexie czy dildo*
ehhh te teraźniejsze pielęgniarki.
-I co z nią ? - zapytałem po chwili.
-Wszystko w porządku, a nawet lepiej, ponieważ jej stan zdrowia się polepsza, możemy się spodziewać, że wybudzi się ze śpiączki już za kilka dni.
-Naprawdę ?
-Tak, miejmy nadzieję, że wszystko będzie dobrze i Pana ukochana za niedługo się wybudzi.
-Dziękuje - uśmiechnąłem się i spojrzałem na pielęgniarkę, która ciągle mi się przyglądała. Oblizała swoje czerwone usta językiem i puściła mi oczko.Ohyda.
-Panie doktorze zmienię naszej pacjentce kołdrę i uzupełnię płyny - powiedziała tym swoim piskliwym głosikiem i wyszczerzyła te białe kły w jego stronę.
-Dobrze Anastazjo, nie śpiesz się - skinął w jej stronę głową i po chwili nie było go już w pomieszczeniu.
-Ile masz lat ? - zapytała mnie.
-Wystarczająco dużo - westchnąłem i wyjąłem telefon z kieszeni, żeby nie patrzeć się w jej stronę i pokazać, że nie jestem zainteresowany.
-Hymmm ciekawa odpowiedź. Długo jesteście parą z tą laską ? - co ona w ogóle mówi ?! i poco jej to do wiedzy ? na litość boską, co to jakiś wywiad ? I niech nie mówi laską, to moja dziewczyna, a nie laska.
-Zacznijmy od tego, że to jest moja "dziewczyna " nie laska, a po drugie co Panią to interesuje ?
-A interesuje bardzo chłopcze.
-To ciekawe - parsknąłem cicho pod nosem i wróciłem do bawienia się moim telefonem, który był ciekawszy od tej wścibskiej baby.
-Na pewno masz inne dziewczyny i zdradzasz ją, nie wyglądasz na takiego chłopaka, który poświęca czas tylko jednej kobiecie. Jesteś zbyt dojrzały na tą o tutaj - wskazała palcem na Alexis. Wkurwiłem się. - Może masz ochotę na mały numerek w jakiejś sali, albo w składziku ? - zapytała, wtedy wpadłem na pomysł, wiem że to chamskie, ale zasłużyła sobie. Oczywiście chciałem jej teraz wszystko wygarnąć, lecz mój plan będzie o wiele gorszy.
-Hymmm masz rację Anastazjo - uśmiechnąłem się do niej uwodzicielsko. A co do numerku to z przyjemnością wejdę w Ciebie i sprawię Ci taką przyjemność, że będziesz prosiła o więcej, następnie zatopię swój język w twojej perełce i posmakuje Cię, będziesz jęczała z podniecenia. Dostaniesz takiego orgazmu, jakiego jeszcze nigdy nie miałaś. Mój penis będzie w Tobie, a ja będę poruszał się tak szybko, że dojdziesz w mgnieniu oka. Wyrucham Cię jak najlepiej potrafię uwierz - poruszyłem brwiami i zbliżyłem się do niej, po czym złapałem ją za tyłem i leciutko uszczypnąłem, następnie przejechałem po jej kobiecości i wyszeptałem przy uchu :
-Jesteś moja - nabrała się od razu. Udaliśmy się w głąb pokoju i kazałem jej się rozebrać i usiąść na fotelu. Kiedy to zrobiła o mało co nie rzygnąłem jej w twarz, ta obwisła skóra. Masakra.
-Pięknie wyglądasz - uśmiechnąłem się i przejechałem swoim językiem po ustach - A teraz zawiąż sobie oczy tą chustą i nie podglądaj, mam dla Ciebie niespodziankę.
-Zaraz wrócę, a Ty w tym czasie spraw sobie przyjemność swoimi dłońmi, palcami.
-Dobrze kochaniutki - o mało co nie wybuchłem śmiechem, kiedy wyszedłem z pomieszczenia. Mója zemsta jest słodka.
Poszedłem do gabinetu lekarzy i poprosiłem, żeby sprawdzili co z moją dziewczyną i kiedy wejdą do sali zobaczą Anastazję, która siedzi na fotelu i jęczy jak krowa.
-Już idziemy - powiedzieli wszyscy w tym samym czasie. Poruszałem się za nimi, już nie mogłem się doczekać, kiedy to zobaczą.
-3,2,1 i już - wyszeptałem sam do siebie, tak żeby nikt mnie nie usłyszał.
-Ohhhhh....ahhhhhh - Anastazja wydawała z siebie odgłosy podniecenia.
-Kochanie jesteś już, kochanie ? -zaczęłam mówić kiedy usłyszała, że ktoś wszedł do sali.
Skarbie ? dłużej nie wytrzymam bierz mnie ! - krzyknęła, a ja wtedy wybuchłem śmiechem, nie mogłem się powstrzymać, a miny lekarzy ? bezcenne. Stali wryci i przypatrywali się całemu temu przedstawieniu.
-W tej chwili proszę się zakryć i udać się do dyrektora obleśna kobieto ! - krzyknął jeden z nich.
-Czy nie jest Pani wstyd ? Jeszcze w sali, gdzie leży młoda dziewczyna w śpiączce, a jej chłopak się o nią martwi ? Czy chciała go Pani może uwieść ? - zapytał łysy. Zatkało ją, widziałem, że się zawstydziła. Zdjęła od razu z oczu opaskę i zakryła ciało ręcznikiem, który leżał najbliżej niej, zadbałem o to, żeby jej ciuchy wylądowały na drugim końcu pokoju.
-Ja...jaaa..to nie tak - wyjąkała po chwili.
-A jak ? Jak nam to Pani wytłumaczy ?
-Nie.... nie wiem - wyszeptała i schowała głowę w kolana.
-Niech się Pani ubierze - rzucili jej ubrania i zaprowadzili do pomieszczenia dla pielęgniarek.
-Przepraszam Pana za ten incydent to już się nigdy nie powtórzy - zostałem przeproszony przez brodatego.
-Mam taką nadzieję, tutaj powinno być spokojnie, ja się tu martwię o moją dziewczynę, a tu nagle wchodzę i widzę taki odrażający widok. Tak być nie może - powiedziałem poważnie i zrobiłem wkurzoną minę.
-Przepraszamy najmocniej. Jakoś to Panu wynagrodzimy - westchnął i opuścił pomieszczenie.
Od razu napisałem chłopakom co zrobiłem i jak upokorzyłem tą babę. Niezła akcja. Nikt nie będzie obrażał mojej kobiety.
-Alexis szkoda, że tego nie widziałaś, ale nie powiem Ci o tym, bo zabiłabyś mnie - złapałem Ją za dłoń i znowu siedziałem wpatrując się w jej piękną twarz.
*** Z perspektywy Blaze'a ***
Około szóstej dostałem sms'a od Nialla. Napisał w nim o tym jak upokorzył jakąś Anastazję w szpitalu. Zuch chłopak. Zasłużyła sobie na takie coś. Jak opowiem o tym chłopakom to chyba wybuchną śmiechem od razu.
Przebudzony wstałem z łóżka i poszedłem ogarnąć się do toalety. Po okołu piętnastu minutach wyszedłem z niej i zszedłem do kuchni, gdzie przebywała już reszta paczki i wcinała jajecznicę z pomidorem. Na blacie stała porcja dla mnie.
-Siema ! - krzyknąłem przez śmiech i zabrałem się za jedzenie.
Co się stało, że jesteś taki wesoły ?- George spytał, idąc w moją stronę razem z Allexem.
-Halooo ? - George zawołałam i rzucił we mnie szmatą do wycierania kurzów.
-Spokojnie - odrzuciłem mu ją - Dostałem sms'a od Nialla i tak urządził taką babkę, że szkoda słów. Czytajcie na głos, żeby inni słyszeli - podałem im komórkę i wziąłem łyka wody, który po chwili wyplułem ze śmiechu..
-O kurde ! - krzyknął Allan.
-Ale jajca, ale ma przypał ta typa ! - George dodał szybko, spoglądając na ekran komórki, a potem na mnie.
-Erm, cóż, Niall ma niezłe poczucie humoru - przyznałem i wziąłem kęs jajecznicy do buzi, żeby chociaż na chwilę się uspokoić. Chciałem już coś powiedzieć, ale przeszkodził mi w tym dzwoniący telefon.
-Halo ?
-Blaze, Alexis.....
____________________________________________________________________________________
* DILDO - Sztuczny penis do masturbacji
Hej kochani ;** jak tam ?
Jezu mam teraz tyle na głowie, szkoła, nauka, dodatkowy angielski, treningi masakra ! Ale co poradzić takie życie :) A jak wam idzie w szkole ? Macie jakieś jedynki, dwójki, lub trójki ? ja niestety mam 3x jedynke 2x dwójki i 3x trójki :D a tak to same piątki, muszę to poprawić ogólnie grrr :(
A CO DO ROZDZIAŁU :)
PODOBA SIĘ WAM ? JEZU HAHA SORY ZA TĄ SYTUACJE Z TĄ BABKĄ AHAHA TO JAKIEŚ CHORE, ALE CÓŻ MUSIAŁAM TO NAPISAC HAHA :D głupia krowa co nie ?
Jak myślicie uda się akcja ? Zabiją tych drani ? Co się stało z Alexis, ze Niall zadzwonił do Blaze'a ?
to już w następnym rozdziale :)
Za tydzień nowy rozdział koty, ale dodam go jeżeli pojawi się pod tym rozdziałem 10 komentarzy i więcej :)
papa KOCHAM WAS ;**
niedziela, 20 października 2013
USUNĄĆ BLOGA CZY NIE ?
KOCHANI SŁUCHAJCIE ODNOSZĘ WRAŻENIE, ŻE JUŻ NIKT NIE CZYTA http://darkhopeofloveandpain.blogspot.com :(
Rozważam nad usunięciem opowiadania, BO NAPRAWDĘ MYŚLĘ, ŻE NIKT NIE WCHODZI NA TEGO BLOGA. JET TYLE ODWIEDZIŃ, A NIKT NIE KOMENTUJE :c
JEŻELI POD TYM POSTEM NIE POJAWI SIĘ 15 KOMENTARZY USUNĘ BLOGA :c
NIE CHCĘ TEGO ROBIĆ, ALE NAPRAWDĘ NIE WIEM CZY JEST SENS PISAĆ, DLA NIKOGO...
JEŻELI POD TYM POSTEM NIE POJAWI SIĘ 15 KOMENTARZY USUNĘ BLOGA :c
NIE CHCĘ TEGO ROBIĆ, ALE NAPRAWDĘ NIE WIEM CZY JEST SENS PISAĆ, DLA NIKOGO...
czwartek, 10 października 2013
Rozdział 23
*** Z perspektywy Nialla ***
-Co ? Jak..jak to ?! - w moich oczach pojawiły się łzy, nie wiedziałem co zrobić, co powiedzieć, w mojej głowie była pustka. Moja Alexis, leży w śpiączce i może się z niej nie wybudzić, prze ten chory wypadek, przeze mnie.
- Dlaczego akurat Ona ! Wolałbym być to ja, niż żeby Ona cierpiała ! - krzyknąłem jak najgłośniej potrafiłem i opadłem z wielką siłą na łóżko. - No dlaczego ! - powtórzyłem się.
-Niall nie mów tak - Blaze złapał mnie za ramię i powiedział spokojnie. Chciał mnie uspokoić, ale to nic nie dało. Chciałem być w tej chwili sam, ale wiedziałem, że wszyscy członkowie gangu mnie nie zostawią.
Nic nie mówiąc wstałem z łóżka i z lekkim bólem się podniosłem z niego. Strasznie bolała mnie noga, no tak rozcięcie. Cicho syknąłem i zacząłem iść w stronę sali Alexis. Chłopcy szli za mną w ciszy.
Kiedy dotarłem pod drzwi, lekko je pchnąłem i wszedłem do środka. Doznałem szoku. Jej drobne ciałko było całe poturbowane, miała liczne złamania i leżała tak jakby spała. Opadłem na kolana i zacząłem łkać. Nie obchodziło mnie zdanie innych, nie jestem z kamienia, też czuję.
Chłopcy obserwowali mnie, ale żaden z nich nie odważył się do mnie podejść, nie teraz.
Załamany wstałem z podłogi i podszedłem do jej ciała. Usiadłem obok na krzesełku i ująłem jej dłoń w swoją. Była taka, taka zimna. Pocałowałem ją w nią i położyłem swoją głowę na jej piersi. Chciałem czuć jej małe serduszko, które biło, było rozgrzane i pragnęło żyć.
-Proszę obudź się, nie opuszczaj mnie - wyszeptałem cicho i wtuliłem się w nią jeszcze bardziej.
-Nie zostawiaj mnie na tym świecie samego, wróć - podciągnąłem nosem i spojrzałem na jej twarz. Nie wyrażała żadnych emocji, niczego. Strasznie się bałem, że stracę najważniejszą osobę w moim życiu i nigdy nie usłyszę jej głosu, śmiechu. Nie będę mógł jej pocałować, przytulić, popatrzeć na nią i wyżalić się w trudnych chwilach. Strach mną zawładnął.
-Obiecuję Ci, że dorwę tego skurwysyna i go zabiję, gdyby nie ten pościg i zdekoncentrowanie wszystko byłoby dobrze.
-Chłopcy chce wiedzieć gdzie on jest, nie chcę zostać w szpitalu na obserwacji, ani nic. Chcę go dorwać jak najszybciej. Zabijemy tych wszystkich pieprzonych zdrajców. Dan mógł nie przyłączać się do gangu naszego wroga, ale wybrał ich, więc zginie razem z nimi - starałem się mówić poważnie, lecz nie wychodziło mi to.
-Niall damy sobie radę bez Ciebie, odpoczywaj - powiedział George i Alex.
-Nie ! Wychodzę stąd i kropka. Zabiję sukinsyna !
-Ehh chyba z Tobą nie wygramy.
-Dzisiaj dowiemy się wszystkiego. Gdzie jest, gdzie przebywa i jakie ma plany Niall. Jutro rozpoczniemy całą akcje dobra ?
-Dzięki chłopcy - podziękowałem im i ponownie zacząłem obserwować Alexis.
*** Z perspektywy Blaze'a ***
Czułem się strasznie, kiedy obserwowałem jak mój kumpel cierpi. Na prawdę kocha to dziewczynę i nie chce jej stracić. Zakochał się.
Kiedy Niall obserwował Alexis, opuściliśmy razem z chłopcami salę, w której przebywali, a potem szpital.
Wsiadając do auta chłopcy poprosili mnie, abym zajechał do McDonalds. W sumie przegryzłbym coś sobie.
Kiedy dojechaliśmy zamówiliśmy dziesięć cheeseburgerów, sześć tortilli, pięć paczek kurczaczków, dla każdego frytki, sześć coli i szejków i do tego big-macy.
-Ej chłopcy jak my to wszystko zjemy ?- zachichotałem .
-Nie wiem, ale jest pyszne - odezwał się Alex z pełną gębą, akurat ja, Alex i George jechaliśmy tylko autem, więc więcej było dla nas, ale to i tak za dużo.
-No na pewno głąbie - wziąłem gryza big-maca i popiłem to colą.
-Wiecie co, zamiast się obżerać, to może jednak jedźmy szybciej do tego domu i ogarnijmy wszystko na jutro co ? - zapytał George. W sumie to miał rację, powinniśmy wziąć się do roboty, a nie napychać żarciem.
-Masz rację - westchnąłem i odłożyłem moją kanapkę do pudełka, po czym przyśpieszyłem i jechałem do domu.
*** Dwadzieścia minut później ***
-Gdzie wyście byli ? - zapytał jeden z członków gangu, kiedy weszliśmy do środka.
-W McDonalds, a co ?
-Gówno, my tu na was czekamy i się nudzimy, a wy sobie po McDonaldsach jeździcie.
-Oj no, bez przesady, dal was też coś się znajdzie i się już nudzić nie będziecie - zaśmiałem się i żeby nie być już takim chamskim dałem im po tortilli i frytkach i innych przysmakach.
Po zjedzeniu posiłku wszyscy udaliśmy się do piwnicy i włączyliśmy laptopy.
Zaczęliśmy szukać wszystkich danych o naszym wrogu i miejsc, w których się znajdowali, znajdują i znajdować będą jutro.
Poszło szybko i zwinnie. Wyszło na to, że jutro będą w starym magazynie w samym środku lasu na zachodzie, gdzie będę przyjmować towar i zapewne imprezować. Będą łatwym celem.
-George zrobisz bomby na jutro, Ty Alex naszykujesz broń, a reszta zajmie się szykowaniemdokładnie planu i przygotuje stroje na jutrzejszą akcję, mamy czas do 23:00 dnia jutrzejszego. Atakujemy o godzinie 00, więc chłopcy wszystko musi być dopięte na ostatni guzik i zabijemy tych skurwysynów raz na zawsze. Nie zranią już nikogo z nas, ani naszych bliskich. Za dużo krzywdy nam wyrządzili. To na tyle, żegnam. Widzimy się jutro - powiedziałem i wyszedłem z piwnicy.
Wchodząc do swojego pokoju zacząłem przeglądać swoje notatki z każdej akcji, ale nagle przyszło mi do głowy, żeby pójść do pokoju Dana i przeszukać go, w końcu zostawił wszystkie swoje rzeczy w nim.
Panował w nim syf i wszystkiego było w nim pełno.
Zacząłem przeszukiwać szafki i inne miejsca. Kiedy dotarłem do łóżka. Podniosłem materac i znalazłem pamiętnik.
Kiedy otworzyłem pierwszą stronę ujrzałem zdjęcie Alexis, a niżej pomazane zdjęcie Nialla.
*** Strona 1 ***
Ta dziewczyna jest piękna. Kiedy pierwszy raz ją zobaczyłem wiedziałem, że ją polubię. Ale najbardziej zależy mi na tym, żeby ją zdobyć przed Horanem i puknąć ją. Oczywiście, może będzie z tego coś więcej, ale najpierw muszę ją zdobyć !
Niall pierdol się !!!
-Wow - powiedziałem sam do siebie.
Nie spodziewałem się takiego czegoś, on miał nie równo pod sufitem. Nie miałem zamiaru czytać kolejnych wpisów, ale jednak dałem na ostatnią stronę i stwierdziłem, że ją przeczytam.
*** Strona 45 ***
Mam tego wszystkiego dosyć ! Tych ludzi, tego domu, tego świata ! Wszyscy mnie wkurwiają i dają te jebane polecenia ! Zrób to zrób tamto, idź do piwnicy, naszykuj coś. Dostaję już kurwicy.
Po wczorajszym napadzie i demolce w naszym domu postanowiłem, że zrobię coś, co będę pamiętał do końca życia, a mieszkańcy tego domu najbardziej. Kiedy pojadą na jakieś zwiady, akcję, na pewno zostawią Alexis ze mną w domu, sam na sam. Wykorzystam to.
Na początku upije ją, a następnie kiedy będzie już pod wpływem alkoholu zaprowadzę do jej pokoju, gdzie śpi z Niallem i wyrucham ją jak psa na ich łóżku. Nie obchodzi mnie to co sobie pomyśli, albo i nie. Dokonam tego.
Zatkało mnie. Dan był psycholem. Chciał zgwałcić Alexis, wtedy kiedy nas nie było. Tak być nie może. Muszę to pokazać chłopakom.
Zszedłem na sam dół i ich zawołałem.
-Czytajcie - dałem im pamiętnik i zrobili to co im kazałem.
-Japierdole - wymcknęło się Alexowi.
-Co to ma być ?
-Nie, to już jest przesada. Zabijemy skurwysyna, ale w najbardziej bolesny sposób ! - krzyknął George.
-Ej spokojnie ! - wydarłem się. Dorwiemy go chłopcy i sprawimy, że będzie cierpiał. A teraz wracajcie do poprzednich zajęć, a a przeczytam cały pamiętnik...
_________________________________________________________________________________
hej :)
tak wiem miał być długi, ale dupa znowu brak weny :/ ehh kurde przez tą szkołe mam zero czasu. Przepraszam was jak nie dodaje w terminie, lecz nie daję rady, nauka, zawody, treningi :/ nie wyrabiam sie juz :C
co sądzicie o rozdziale ?
Subskrybuj:
Posty (Atom)
